• Wpisów: 21
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:25
  • Licznik odwiedzin: 2 822 / 2081 dni
 
marzyyycielka
 
Uśmiech...To...Magia...: *ROZDZIAŁ XV*

…Czułam się jakbym szła w jakiejś mgle. Nagle wyłoniły się smugi rażącego światła. Pomyślałam, że jak pójdę w stronę światła, to pewnie pójdę do nieba. Ale czy chciałam? Czy chciałam zakończyć swoją historię na ziemi? Przecież dopiero zaczęłam stawiać pierwsze kroki na tej krętej drodze życia. Może mam tak pisane. Może mój scenariusz życia oblany w śmiech, płacz i rozpacz właśnie się kończy? Ponoć każda śmierć ma jakieś znaczenie. Nagle zza pleców usłyszałam jakieś wołanie. Nie wiedziałam, w którą stronę iść. Może było by lepiej, gdyby nie było mnie wśród żywych. Bałam podjąć się decyzji, ale w końcu wybrałam, wybrałam życie i walkę z codziennością.                                      Otworzyłam oczy. Widziałam nie wiele, tylko jakiegoś mężczyznę w białym fartuchu, a obok niego jakiegoś chłopaka w lokowanych włosach. Nagle światło powróciło, ale na szczęście była to latareczka, którą badał mną chyba lekarz. Nie wiedziałam gdzie jestem? Co się stało?

- Emma ty żyjesz ! – usłyszałam jakiś głos męski
- Gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu miałaś wypadek, ale na szczęście doznałaś tylko wstrząśnienia mózgu. – okazało się, że tym chłopakiem był Harry. Ten sam Harry, którego skrzywdziłam.
- A John? Czy coś mu jest?
- John’emu nic się nie stało, za to ty nas przestraszyłaś, ponieważ od dwóch dni leżysz w śpiączce. Twój tata powinien zaraz tu być. A ty już nic nie mów, odpoczywaj.

Do pokoju nagle wpadła cała zgraja na czele z moim tatą, z kolorowymi balonikami. Jak się czujesz? Co się w tedy stało? Kiedy wyjdziesz? Zaczęli dopytywać. Niestety lekarz jak zwykle musiał przerwać wizytę.
Po kilku dniach czułam się już dobrze, więc mogłam wyjść ze szpitala, z którego od razu pojechałam na lotnisko. Pożegnałam się z John’em i Jennifer i obiecałam im, że wkrótce ich odwiedzę. W Barcelonie czekali już na mnie przyjaciele i rodzina, z wyjątkiem mamy, która nie przyjechała. Nie dziwiłam się, że nie będzie jej na weselu swojego byłego męża. Był również Harry, któremu na szczęście zdołałam wszystko wytłumaczyć.  Cała ceremonia wyglądała przepięknie. Ślub na plaży to coś o czym zawsze marzyłam. Trochę niezręcznie się czułam będąc na weselu taty z tak naprawdę obcą kobietą. Czas szybko upłynął, a północy nowożeńcy wsiedli do samoloty lecącego na Wyspy Kanaryjskie.
Rano obudziłam się w Londynie. Po nocnym locie byłam wykończona, kręciło mi się w głowie, a jedyne na co miałam siły to doczłapać się na drugie piętro mojego starego bloku. Nie chciałam wracać do domu chłopaków, przynajmniej nie teraz. Około godz. 18:00 obudził mnie sygnał widomości. Zdziwiłam się kto był jej nadawcą, „Hej mam nadzieję, że nie spałaś jeszcze. Spotkajmy się w naszym ulubionym miejscu, przy Tamizie…Harry”. Po szybkim ogarnięciu się dotarłam na wyznaczone miejsce. Było trochę ciemno, lecz nagle dostrzegłam setki mieniących się w mroku świec.  Przy rzece dostrzegłam sylwetkę chłopaka, trzymającego w rękach bukiet czerwonych róż. Chłopak podszedł do mnie, wręczył kwiaty i obdarował pocałunkiem.

- Kocham cię – powiedział zielonooki przystojniak
- Ja ciebie też – odpowiedziałam mając łzy w oczach ze wzruszenia. Harry założył mi na szyi piękny, srebrzysty wisiorek w kształcie serca.
- To na znak mojej miłości. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.
- Na zawsze razem. Do końca życia, nieśmiertelni -  chciałabym, aby czas zatrzymał się w miejscu.
Słońce prawie wschodziło, a my przez cały wieczór wpatrując się w lustro wody i w siebie przesuwaliśmy granice końca naszej magii.
Nagle poczułam okropny ból głowy.

- Emmo co ci jest? – pytał przestraszony Harry.
- Pamiętaj, że zawsze cię kochałam i kochać będę, ale obiecaj mi, że zapomnisz o mnie i ułożysz sobie życie z kimś innym – mówiłam powstrzymując łzy uciskające moje gardło – Kocham cię Harry Styles – wpatrując się w jego zielone tęczówki, wiedziałam, że nadszedł koniec mojej ziemskiej przygody.

Widziałam mgłę, a obraz tracił na ostrości. Poczułam się jakbym była w basenie i próbowała się wynurzyć, ale nie mogłam. Brakowało mi powietrza, ale jakaś siła ciągnęła mnie w dół. Nie chciałam umierać, jeszcze nie teraz. Miałam dopiero kilkanaście lat, a już musiałam odejść. Żyjąc nie doceniałam jak cenny jest czas i ludzie, którzy nas otaczają. Nie spełniłam nawet swoich wszystkich marzeń. Bałam się. Ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny. Otarcie się o śmierć nic nie zmienia, śmierć zmienia wszystko.



***ROCZNICA ŚMIERCI***

Byłam teraz w niebie. To dziwne uczucie patrząc na swoich bliskich, zza puszystych obłoków, z góry.
Każdemu trudno jest się pozbierać po śmierci osoby, którą się kochało, ale czasem tak trzeba. Musimy iść do przodu niosąc ten ciężar rozpaczy i tęsknoty.


#Mama została główną naczelną w lokalnej gazecie, w Fermoy. Widziałam jakim zakochanym wzrokiem patrzy na nią jej szef, a ona na niego.
Kate uczęszcza do przedszkola. Czasem śnią jej się koszmary lub tęskni za mną. Ale od czego, są anioły nasze stróże i duchowe opiekunki.
Babcia jak to moja kochana babcia, pokazuje całemu światu jak dobrze się czuję, chowając do środka ból i cierpienie. Ale jak to mówią najbardziej cierpią ci, którzy się najwięcej uśmiechają.
Tata wraz z Leną wiodą szczęśliwe życie w Barcelonie. Na świat przyszedł piękny chłopiec, David. Czasem tak jest, żeby jedna dusza mogła przyjść na świat to inna musi odejść.  
Mischell jest zakochana po uszy w Louis’ie, a on w niej. Świata poza sobą nie widzą, zresztą tak jak Caroline z Liam’em.
Mówią, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia. Idealnym przykładem takiej miłości jest Zayn i Jennifer.  Niall również znalazł swoją drugą połówkę życia. Nazywa się Ivy.
Szkoda, że tylko Harry nie mógł po mojej śmierci znaleźć sobie miejsca. Ciągle ogląda się w przeszłość. Może potrzeba mu czasu. Może w końcu posłucha mojej rady.  
One Direction radzi sobie świetnie jako zespół i oby tak dalej…

                                                                                                                                  ***T.H.E.  E.N.D.***



***Żyj chwilą, bo wszystko inne jest nie pewne.
Nie oglądaj się zza siebie, bo tracisz teraźniejszość, a czasu nie można cofnąć. Trzeba wykorzystać nasze życie do końca, bo nie wiadomo kiedy pryśnie jak bańka mydlana. Musimy wierzyć w marzenia, chociaż wymagają od nas czasu i cierpliwości. I pamiętać, żeby każdego dnia się uśmiechać. Uśmiech To Magia.. Powstaje z niczego, a potrafi zdziałać cuda...***

                                                                                                                                ----- Marzyyycielka ----

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    O FUCK ... Ja znowu zaryczana... Ale to było cudowne!!! Ty musisz pisać dalej . <33  Zakończenie mnie zaskoczyło totalnie. ;**
     
  •  
     
    Bój się człowieku.! Bój.! Mimo iż nie widzę klawiatury jestem w pełni świadoma tergo co piszę. następnym razem jak się spotkamy to nie wiem co ci zrobię.
    narobiłaś mi nadziei na I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE...
    a tu co ? Umarła.?! Bez jaj.!
    Odpowiesz za moją wizytę u psychologa.!
    Jak mogłas mi to zrobić ?  Jak ? Napisałaś to pięknie, ale no taki koniec ? Nie zgadzam się.!
    Odpowiesz mi za to.! ;c ;c ;c ;c ;c
    Teraz siedzę zaryczana i tyle.!
    Ja się tak nie bawię idę do innej piaskownicy.! ;c ; **