• Wpisów: 21
  • Średnio co: 89 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 12:25
  • Licznik odwiedzin: 2 707 / 1963 dni
 
marzyyycielka
 
Uśmiech...To...Magia...: *ROZDZIAŁ XI*

...Rano, gdy słońce już pięknie świeciło i słychać było jak ptaszki za oknem  ćwierkają, zapukał do moich drzwi Louis:
- śpisz? - zapytał szeptem
- nie już nie śpię, wejdź
- mam do ciebie nietypowe pytanie
- jakie? - zapytałam z zaciekawieniem
- yyy...jakby tu zacząć
- po prostu przejdź do setna
- no więc tak...chodzi tu o twoją przyjaciółkę, Mischell  - oznajmił chłopak siadając obok mnie
- o Mischell, ale coś się stało? - pytałam z coraz większym zaciekawieniem
- chodzi o to, że ona mi się bardzo podoba a ja nie mam na tyle odwagi żeby jej o tym powiedzieć - wykrztusił wreszcie z siebie Louis
- sądzę, że nie masz powodu żeby się martwić, bo gdy się jeszcze nie znaliśmy to właśnie ona była i jest twoją największą fanką - mówiąc to uśmiechnęłam się przyjaźnie, by dodać chłopakowi otuchy
- naprawdę, kamień spadł mi z serca - wykrzyknął Louis, po czym wybiegł z pokoju jak poparzony.
Dzień dla mnie zapowiadał się nieciekawie, ponieważ czekała na mnie góra książek i pożegnanie z całą rodzinką, która wyprowadzała się dzisiaj do Fermoy w hrabstwie Cork, w Irlandii. Postanowiłam zacząć dzień od porządnego śniadania, więc zeszłam na dół, lecz tam czekała mnie niespodzianka. W domu nikogo nie było. Było za to cicho i spokojnie. Były to idealne warunki do nauki, do której od razu się zabrałam, by mieć później spokój. Popołudniu musiałam iść się pożegnać z mamą, babcią i Kate. Zachodząc przed blok babci zauważyłam stojące walizki i siedzącą na krawężniku z smutną miną Kate.
- Hej co się stało?
- Bo ja wyjeżdżam a ty zostajesz - wymamrotała dziewczynka w różowym płaszczyku
- Ale słoneczko, gdy tylko napiszę testy to od razu do was przyjadę - próbowałam pocieszyć małą Kate
- Ale na pewno?
- Na pewno, obiecuję - w tej samej chwili zjawiła się mama, która przytuliła mnie mocno na pożegnanie i życzyła mi powodzenia na testach. Pożegnałam się z nią, oraz z babcią mając przy tym łzy w oczach, a one zapakowały walizki i wsiadły do zamówionej taksówki, która niedługo potem odjechała razem z moją szczęśliwą rodziną. Wróciłam do domu przez park, by móc sobie jeszcze coś przemyśleć i oswoić się z myślą nowego miejsca jakie na mnie czekało. Chłopaków jeszcze nie było, ale z tego co pamiętałam mieli jakiś koncert. Usiadłam na łóżku z słuchawkami w uszach i zabrałam się za lekcje. Nie wiedząc kiedy usnęłam przy książkach.
Rano czułam, że ktoś mnie szturcha za ramię.
- Emma wstawaj, bo spóźnisz się, Emma... - był to Harry stojący nade mną - wstawaj, bo jest już wpół do ósmej.
Po tych słowach wyskoczyłam z łóżka wpół śpiąca. Szybko się ubrałam i ogarnęłam. Zbiegłam po schodach jak oszalała szukając po drodze czarnego długopisu. Dziś był mój wielki dzień...test gimnazjalny z języka angielskiego, historii oraz wiedzy o społeczeństwie. Przy drzwiach czekali na mnie chłopacy, a każdy z nich chciał mi dać kopniaka na szczęście i udzielić kilku rad. Do szkoły odwiózł mnie Paull, ponieważ chłopacy za chwile mieli samolot do Sydney na koncert, więc przez pięć dni ich nie będzie. Egzamin był na godz. 8:00 i o mały włos, abym się spóźniła. Każdy według numeru usiadł przy ławce, a gdy wybiła ósma zaczęliśmy pisać. Wzięłam oddech i rozwiązywałam zadania, które na szczęście do wyjątkowo trudnych nie należały. Długim zadaniem z języka angielskiego było opowiadanie, a tematem było opowiedzenie przygody, która cie ostatnio spotkała. Po dość krótkim rozmyślaniu oczywistym było, że będę pisała o poznaniu chłopaków z One Direction. Na szczęście przygoda mogła być wymyślona, więc nie potrzebowałam się bać, że ktoś pomyśli, że jest coś zemną nie tak. Po skończonym egzaminie razem z Mischell i Caroline poszliśmy do kawiarenki. Wydawało mi się, że dziewczyny coś przede mną skrywają, ale za wszelką cenę nie chciały powiedzieć o co chodzi. Wpadłam na pomysł, aby zamieszkały zemną w domu chłopaków,żebym nie czuła się samotna. Do tego idealnego pomysłu potrzebowałam jedynie zgody chłopaków ale z tym problemu też nie miałam. Umówiłam się z nimi wieczorem i o godz. 20:00 mogliśmy już zrobić pidżama party. Było bardzo zabawnie i nawet udało nam się zapomnieć o jutrzejszym teście z matematyki i przyrody. Następny dzień był podobny do poprzedniego, a wieczorem zaliczyłyśmy niestety nieudaną próbę rozpalenia grilla. W piątek był już ostatni egzamin z języka obcego. Postanowiłam zdawać z języka francuskiego. Po napisaniu testu przed szkołą czekała na mnie niespodzianka, której bym się nigdy nie spodziewała...

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Dobra dobra. jak zwykle rozdział mi się bardzoooo podoba . długo na niego czekałam ; )  teraz pozostawiasz mnie kochana w niepewności jaka niespodzianka ? harry z wielkim bukietem kwiatów ? ^^ hahaha. Wiem że nigdy nie zgadnę co masz na mysli bo masz 1000 pomysłów na sekundę <3 ; -****