• Wpisów: 21
  • Średnio co: 92 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:25
  • Licznik odwiedzin: 2 772 / 2027 dni
 
marzyyycielka
 
Uśmiech...To...Magia...: *ROZDZIAŁ X*

...obudziłam się w objęciach Hazzy, który był tylko w koszuli. Zayn i Louis także spali razem na innej kanapie, a Niall w samych spodniach spał na podłodze. Obok mnie leżał Liam, a wszyscy chłopacy mieli naprawdę słodkie minki. Szybko spojrzałam w kierunku kuchni, lecz nigdzie nie dostrzegłam łapki na myszy. Dostrzegłam za to czytającego gazetę Paulla, który popijał kanapki gorącą herbatą.
- Czas wstawać  - powiedział  ochroniarz wyciągając z torby gwizdek.
Nie chciałam wstać, najchętniej mogłabym tak leżeć do końca dnia. Kto chciałby wyjść z ramion swojego wymarzonego chłopaka. Niestety Paull nie pozostawał złudzeń. Zagwizdał tak głośno, że sam śpioch Zayn wyskoczył z kanapy jak poparzony. Zjedliśmy wspólnie śniadanie. Oczywiście pojawił się temat zniknięcia myszki, lecz ochroniarz kazał nam się tym nie przejmować i uspokoił, że już jej nie ma.
Chłopacy poszli się przebrać i szybko pojechali na ostatnią próbę przed ich wielkim koncertem. Zostałam jak zwykle sama w domu, lecz po jakieś godzinie dostałam telefon, który odmienił moje życie. Po jakiś 30 minutach znalazłam się w szpitalu, ponieważ lekarz powiedział mi, że moja mama się obudziła ze śpiączki, w końcu. Przed salą chorych stała moja babcia i Kate. Po raz pierwszy w życiu stęskniłam się za moją siostrą. Wspólnie udaliśmy się, by odwiedzić mamę, która wyglądała cudownie. Nie obyło się bez łez i śmiechu. Moje życie w końcu zaczęło wyglądać normalnie. Niestety po jakimś czasie musieliśmy opuścić szpital, aby dać mamie odpocząć. Babcia wraz z Kate udała się do swojego mieszkania, ponieważ były wykończone po podróży. A ja prawie zapomniałam o koncercie. Szybko udałam się do domu chłopaków, by ubrać nową sukienkę wybraną przez samego Harrego. Ledwo zdążyłam na określą godzinę, ale na szczęście dotarłam. W środku czekały już na mnie Mischell i Caroline. Nie mogłam się doczekać kiedy im opowiem o nowych wieściach, które mnie spotkały, a przede wszystkim nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę One Direction. Po bardzo udanym koncercie cała piątka wraz z moimi przyjaciółkami udaliśmy się do knajpki. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa, ponieważ czułam, że już nic i nikt nie może mnie uczynić znów nieszczęśliwym. Moja rodzina była razem i zdrowa, miałam najwspanialsze przyjaciółki, a ja spotkałam pięciu cudownych chłopaków. Niestety szczęście nie trwa wiecznie. Nie miałam pojęcia co los ma jeszcze dla mnie przygotowane. Po bardzo udanym spotkaniu mogłam zanocować jeszcze u chłopaków w domu.
Rano świat wyglądał z innej perspektywy. W kuchni jak co dzień śniadanie kończył jeść Niall. Po chwili zrobiło się tłoczno, ponieważ wszyscy już też wstali. Chłopacy oczywiście swój plan dnia mieli zapełniony.  Musieli się śpieszyć, bo mieli wywiad i spotkanie z fanami, a ja postanowiłam zabrać się za lekcje, ponieważ w środę pisałam test gimnazjalny – humanistyczny. Po jakiś dwóch godzinach solidnej nauki postanowiłam zrobić przerwę i iść odwiedzić mamę w szpitalu. Mama czuła się już lepiej , a ja poszłam razem z Kate do wesołego miasteczka. Spędziłam z nią cudowny czas i po raz pierwszy się za nią stęskniłam. Odprowadziłam ją do mieszkania babci, a tam czekało mnie kolejne zaskoczenie. W holu stało pełno kartonów, a babcia rozmawiała z jakimś panem.
 
- O co tu chodzi? Co się tu dzieje? – zapytałam zdziwiona tym wydarzeniem.
- Emmo, kochanie proszę usiądź - babcia wskazała mi kanapę, a ja grzecznie usiadłam chcąc się dowiedzieć o co tu chodzi.
- Posłuchaj mnie uważnie. Rozmawiałam z twoją mamą i doszłyśmy wspólnie do wniosku, że lepiej jej będzie jeśli zamieszkamy w Irlandii, niedaleko cioci Irny. Wiesz dobrze, że ciocia mieszka w małej i spokojnej miejscowości, a mama potrzebuje teraz ciszy i spokoju. To najlepsze rozwiązanie. Jest tam przedszkole, do którego zapisaliśmy już Kate. A niedaleko cioci kupiliśmy już mieszkanie w bloku. Przepraszam cię, że dopiero teraz ci mówimy, ale chciałyśmy zrobić ci niespodziankę.
- Ale jak to? A ja? A mamy awans w pracy? Ja nie chcę do Irlandii!
- Wiem, ale zrób to dla mamy, proszę cię. Mama i tak teraz nie będzie pracować, ponieważ musi wrócić do zdrowia, a jeśli już będzie dobrze się czuła to pomyślimy o powrocie do Londynu, ewentualnie zawsze może się zatrudnić w lokalnej gazecie.
- A moja szkoła? A moi znajomi? Babciu proszę cię.
- Wiem, że to trudne. Po napisaniu egzaminów i tak kończysz szkołę i masz wakacje, a co do dalszej twojej nauki to jeszcze się zastanowimy. Przecież to, że sprzedaje swoje mieszkanie nie oznacza koniec Londynu, zawsze masz jeszcze swoje mieszkanie, to w którym mieszkasz z Kate i mamą.
Uszy do góry Emmo.

Musiałam wyjść i przemyśleć wszystko. Wróciłam do domu chłopaków, chciałam wrócić do nauki, ale wszystkie myśli krążyły mi wokół jakieś wiochy zabitej dechami i brakiem perspektyw na życie. Wiedziałam, że spokój i cisza jest bardzo potrzebne mamie. Musiałam dla niej to zrobić, przecież i tak może pozwoli mi zostać w Londynie, choćby sama.
Wieczorem do mojego pokoju wszedł Harry i od razu zauważył, że nie jestem w dobrym humorze.

- Co się stało?
- Ja nie chcę wyjeżdżać z Londynu, przecież do moje ukochane miasto.
- Co? ale jak to? - wypytywał brunet
- Moja mama potrzebuje odpoczynku, więc wyprowadza się razem z Kate i Babcią do cioci, do Irlandii. Szkoda tylko, że nikt nie zapytał mnie o zdanie. - w moich oczach w tym momencie pojawiły się łzy.
- Nie martw się, przecież jeszcze nic nie jest przesądzone. Na pewno będzie dobrze, a ty tylko nie potrzebnie się tym przejmujesz.
- Obyś miał racje - w tej samej chwili przystojny zielonooki chłopak przytulił mnie mocno i pocałował w czoło. A ja poczułam jak wszystkie problemy odchodzą w zapomnienie...

Nie możesz dodać komentarza.