• Wpisów: 21
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:25
  • Licznik odwiedzin: 2 822 / 2081 dni
 
marzyyycielka
 
Uśmiech...To...Magia...: *ROZDZIAŁ VIII*

...w samochodzie razem z chłopakami siedziała Mischell i Caroline.
- Niespodzianka - wykrzyknęli wszyscy razem
- udało nam się namówić z pomocą twojej babci panią Koch żebyś mogła zostać u nas - wyjaśniał Liam
- a teraz zabieramy cię do domu - radosnym głosem wykrzyknął Harry
Dojechaliśmy do domu a tam czekała na mnie kolejna niespodzianka. W salonie było pełno różnokolorowych balonów, na ścianie wisiał transparent "WITAJ W DOMU EMMO!", a na stole leżało pełno jedzenia. Nagle z drugiego salonu wyskoczyło pełno moich znajomych. Byłam w szoku i nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- To dla ciebie Emmo - wykrzyknął Louis - całym przygotowaniem zajęły się twoje szalone przyjaciółki
Impreza trwała chyba do godziny drugiej w nocy. Gdy wszyscy się rozeszli w salonie panował chaos i bałagan. Dziewczyny spały na kanapie i wyglądały tak słodko, że nie miałam serca ich budzić. Na drugiej kanapie spał Zayn z Louisem. Przykryłam ich kocem. Niall siedział przy stole i kończył jeść kurczaka. Wyglądał przezabawnie, ponieważ jego twarz cała była od sosu. Liam siedział na podłodze, opierając się o kanapę, widziałam, że przysypia. Jednak nigdzie nie widziałam Harrego. Postanowiłam sprawdzić czy go nie ma na zewnątrz i się nie pomyliłam. Siedział przy basenie i widziałam, że nad czymś mocno rozmyśla. Podeszłam do niego i usiadłam. Zapadła cisza.
- Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam
- Nie coś ty, właśnie potrzebowałem z kimś pogadać- odpowiedział patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami
- Mogę wiedzieć nad czym tak rozmyślasz - zapytałam z poirytowaniem
- Zastanawiam się dlaczego Caroline, moja poprzednia dziewczyna mnie rzuciła, nad tym dlaczego moje związki z kobietami, są tylko chwilowe, nad tym jak to trudno być sławnym i, że  zawsze trzeba mieć uśmiech na twarzy
- hmmm...sądzę, że ty sam musisz odpowiedzieć sobie na te pytania, ale znam odpowiedzieć na ostanie pytanie...po prostu wierzę, że uśmiech ma właściwości lecznicze, że uśmiechając się do drugiej osoby dajesz jej promyk światła, a świat staje się wtedy lepszy, jaśniejszy.
- To piękne co mówisz - oznajmił Hazza
- Jestem już zmęczona, idę spać i ty też powinieneś to zrobić
- Poczekaj - zatrzymał mnie Harry - zapomniałem ci się zapytać co robisz jutro?
- Ja...yyy...nie wiem, ale na pewno muszę iść do szpitala, ale to zajmie mi tylko jakąś godzinkę, a co?
- Pomyślałem, że może pójdziemy gdzieś razem tylko we dwoje, taki wiesz wypad do parku czy do kina, ale jak nie chcesz...
Przerwałam mu - jasne, że się zgadzam.
Chłopak uśmiechnął się, a ja poszłam do swojego pokoju z bardzo pozytywną myślą.
Rano, gdy otworzyłam oczy przed sobą ujrzałam siedzącego na łóżku Harrego z śniadaniem.
- O jak miło...dziękuję - powiedziałam będąc zamulona jeszcze snem
- Postanowiłem zrobić ci śniadanie i obmyśliłem plan na cały dzień - oznajmił Hazza
- Widzę, że zapowiada się bardzo ciekawy dzień.
Zjedliśmy razem śniadanie i wymknęliśmy się po kryjomu z domu. Najpierw poszliśmy odwiedzić moją mamę z bukietem czerwonych róż, które uwielbiała. Niestety jej stan zdrowia nie uległ zmianie, ale pojawiła się iskierka nadziei, że wkrótce ją wybudzą ze śpiączki. Później poszliśmy do centrum handlowego, ponieważ Harry wpadł na pomysł kupienia mi sukienki na ich koncert, który odbędzie się pojutrze. Z początku podchodziłam sceptycznie do tego pomysłu, ponieważ nie mogłam wyobrazić sobie chłopaka w roli stylistyki od mody, ale jednak się pomyliłam. Hazza wybrał mi prześliczną beżową sukienkę do kolan, za którą oczywiście musiał zapłacić, ponieważ jak sam twierdził, że kobiece zachcianki trzeba spełniać. Zakupy nie obyły się bez przezabawnych sytuacji i głupawek śmiechu. Potem poszliśmy do kina na "Tytanica w 3D". Pod koniec filmu w moich oczach pojawiły się łzy, jak zwykle po tak pięknym filmie, ale widziałam, że Harry też ledwo co powstrzymał się od rozpłakania.
Po zakończonym filmie Hazza zabrał mnie do parku, gdzie karmiliśmy kaczki i nawet huśtaliśmy się na huśtawce jak małe dzieci. Miałam znakomity humor, niestety do czasu. Przechadzając się po parku natknęliśmy się na...

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego