• Wpisów:28
  • Średnio co: 66 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin:2 686 / 1941 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
dont-lose-hope5.blogspot.com/ - które niestety autorka już zakończyła:/ polecam bardzooo

pechowe-szczescie-czy-szczesliwy-pech.blogspot.com/

http://neverlosehope-1d.blogspot.com/ - innej autorki, która je też niestety zakończyła:/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zostałam nominowana przez: http://directioners21996.pinger.pl/
http://natusia11197.pinger.pl/
http://kingulisia.pinger.pl/

Pytania: http://natusia11197.pinger.pl/

1. Imię?
Ania
2. Ulubiona piosenka?
Foster the People - Pumped Up Kicks
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Słuchać muzyki; spotykać się ze znajomymi
4. Książka/film, który byś poleciła?
Książka - Tańcząca - Sarah Rubin
5. Czekolada czy sałatka?
czekolada
6. Ulubiony kolor?
niebieski i żółty
7. Przezwisko jakiego nie znosisz?
yyy...zdrobnienie mojego imienia:/
8. Spodnie czy spódniczka?
to i to
9. Imię męskie, które przypadło Ci do gustu?
Igor i Alan

Pytania: http://kingulisia.pinger.pl/

1. Boisz się śmierci?
yyy...raczej tego co będzie po śmierci
2. Samotność to dla ciebie coś strasznego?
tak...czasem lubię być sama ale nigdy samotna
3. Kiedy uświadomiłaś sobie to, że kogoś kochasz?
kiedy tylko myślałam o tej jednej osobie
4. Jesteś aktualnie zakochana?
nie
5. Jakim typem dziewczyny jesteś (trampki czy szpilki)?
trampki
6. Lubisz grać w nogę?
nie
7. Dążysz do czegoś aktualnie?
Dążę do spełniania swoich marzeń
8. Co byś zrobiła gdybyś żyła na tęczy?
hmm...nigdy się nad tym nie zastanawiałam...na pewno byłabym szczęśliwa

Pytania: http://directioners21996.pinger.pl/

1. Ile masz lat?
15
2. Kolor twoich oczek?
zielone
3. Twoje zwierzątko?
dwa pieski
4. Imiona twoich przyjaciół?
Daria; Paulina ; Natalia
5. lubiony kolor?
niebieski i żółty
6. Twoje imię?
Ania
7. Ulubiona piosenka
Foster the People - Pumped Up Kicks
8. W jakim województwie mieszkasz?
Wielkopolska
9. 3 powody miłości do 1D
piątka niezwykłych chłopaków; ich muzyka; to że są sobą i nie chcą się zmienić
10. Data urodzenia
05.08.1997
11. Rodzeństwo
dwie starsze siostry
12. Twix vs. Marchewki
Twix

Nominuję:
http://zuzinkaa.pinger.pl/
http://darria04.pinger.pl/

Pytania:
1. Twoje imię?
2. Ile masz lat?
3. Czy lubisz zespół One Direction?
4. Kogo najbardziej lubisz z One Direction?
5. Jakie masz ulubione zwierzątko?
6. Jaki sport lubisz?
7. Twój ulubiony film/książka
8. czekolada vs lody
9. Ulubiony owoc
  • awatar ♥ eMka ♥: zapraszam do mnie WYPRZEDAŻ SZAFY może wpadnie Ci coś w oko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zostałam nominowana przez: http://myworldmyreality.pinger.pl/

Pytania:

1. Imię?
Ania
2. Ulubione zwierzę ?
pies
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Spędzać czas z moimi przyjaciółkami, słuchać muzyki
4. Miejsce jakie chcesz odwiedzić na świecie ?
Londyn
5. Gdzie chciałabyś mieszkać ?
New York
6. Motto ?
I'll never give up
7. Piosenka opisująca Twój aktualny humor ?
Under The Sun - Cheryl Cole
8. Imię najlepszej przyjaciółki ?
Daria...Paulina...Natalia**
9. Ulubiony kolor/styl malowania paznokci ?
nie mam swojego ulubionego koloru...

Nominuję:
http://myworldmyreality.pinger.pl/
http://natusia11197.pinger.pl/
http://directioners21996.pinger.pl/
http://pauza21.pinger.pl/
http://kingulisia.pinger.pl/

Pytania:
1.Imię?
2.Ulubiony zespół?
3.Ulubiony kwiat?
4.Morze vs Góry?
5.Czy lubisz żelki?
6.Ulubione imię dla chłopaka?
7.Ulubione imię dla dziewczyny?
8.Gdzie byś chciała polecieć?
9.Czego się boisz?
 

myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*ROZDZIAŁ XV*

…Czułam się jakbym szła w jakiejś mgle. Nagle wyłoniły się smugi rażącego światła. Pomyślałam, że jak pójdę w stronę światła, to pewnie pójdę do nieba. Ale czy chciałam? Czy chciałam zakończyć swoją historię na ziemi? Przecież dopiero zaczęłam stawiać pierwsze kroki na tej krętej drodze życia. Może mam tak pisane. Może mój scenariusz życia oblany w śmiech, płacz i rozpacz właśnie się kończy? Ponoć każda śmierć ma jakieś znaczenie. Nagle zza pleców usłyszałam jakieś wołanie. Nie wiedziałam, w którą stronę iść. Może było by lepiej, gdyby nie było mnie wśród żywych. Bałam podjąć się decyzji, ale w końcu wybrałam, wybrałam życie i walkę z codziennością. Otworzyłam oczy. Widziałam nie wiele, tylko jakiegoś mężczyznę w białym fartuchu, a obok niego jakiegoś chłopaka w lokowanych włosach. Nagle światło powróciło, ale na szczęście była to latareczka, którą badał mną chyba lekarz. Nie wiedziałam gdzie jestem? Co się stało?

- Emma ty żyjesz ! – usłyszałam jakiś głos męski
- Gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu miałaś wypadek, ale na szczęście doznałaś tylko wstrząśnienia mózgu. – okazało się, że tym chłopakiem był Harry. Ten sam Harry, którego skrzywdziłam.
- A John? Czy coś mu jest?
- John’emu nic się nie stało, za to ty nas przestraszyłaś, ponieważ od dwóch dni leżysz w śpiączce. Twój tata powinien zaraz tu być. A ty już nic nie mów, odpoczywaj.

Do pokoju nagle wpadła cała zgraja na czele z moim tatą, z kolorowymi balonikami. Jak się czujesz? Co się w tedy stało? Kiedy wyjdziesz? Zaczęli dopytywać. Niestety lekarz jak zwykle musiał przerwać wizytę.
Po kilku dniach czułam się już dobrze, więc mogłam wyjść ze szpitala, z którego od razu pojechałam na lotnisko. Pożegnałam się z John’em i Jennifer i obiecałam im, że wkrótce ich odwiedzę. W Barcelonie czekali już na mnie przyjaciele i rodzina, z wyjątkiem mamy, która nie przyjechała. Nie dziwiłam się, że nie będzie jej na weselu swojego byłego męża. Był również Harry, któremu na szczęście zdołałam wszystko wytłumaczyć. Cała ceremonia wyglądała przepięknie. Ślub na plaży to coś o czym zawsze marzyłam. Trochę niezręcznie się czułam będąc na weselu taty z tak naprawdę obcą kobietą. Czas szybko upłynął, a północy nowożeńcy wsiedli do samoloty lecącego na Wyspy Kanaryjskie.
Rano obudziłam się w Londynie. Po nocnym locie byłam wykończona, kręciło mi się w głowie, a jedyne na co miałam siły to doczłapać się na drugie piętro mojego starego bloku. Nie chciałam wracać do domu chłopaków, przynajmniej nie teraz. Około godz. 180 obudził mnie sygnał widomości. Zdziwiłam się kto był jej nadawcą, „Hej mam nadzieję, że nie spałaś jeszcze. Spotkajmy się w naszym ulubionym miejscu, przy Tamizie…Harry”. Po szybkim ogarnięciu się dotarłam na wyznaczone miejsce. Było trochę ciemno, lecz nagle dostrzegłam setki mieniących się w mroku świec. Przy rzece dostrzegłam sylwetkę chłopaka, trzymającego w rękach bukiet czerwonych róż. Chłopak podszedł do mnie, wręczył kwiaty i obdarował pocałunkiem.

- Kocham cię – powiedział zielonooki przystojniak
- Ja ciebie też – odpowiedziałam mając łzy w oczach ze wzruszenia. Harry założył mi na szyi piękny, srebrzysty wisiorek w kształcie serca.
- To na znak mojej miłości. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.
- Na zawsze razem. Do końca życia, nieśmiertelni - chciałabym, aby czas zatrzymał się w miejscu.
Słońce prawie wschodziło, a my przez cały wieczór wpatrując się w lustro wody i w siebie przesuwaliśmy granice końca naszej magii.
Nagle poczułam okropny ból głowy.

- Emmo co ci jest? – pytał przestraszony Harry.
- Pamiętaj, że zawsze cię kochałam i kochać będę, ale obiecaj mi, że zapomnisz o mnie i ułożysz sobie życie z kimś innym – mówiłam powstrzymując łzy uciskające moje gardło – Kocham cię Harry Styles – wpatrując się w jego zielone tęczówki, wiedziałam, że nadszedł koniec mojej ziemskiej przygody.

Widziałam mgłę, a obraz tracił na ostrości. Poczułam się jakbym była w basenie i próbowała się wynurzyć, ale nie mogłam. Brakowało mi powietrza, ale jakaś siła ciągnęła mnie w dół. Nie chciałam umierać, jeszcze nie teraz. Miałam dopiero kilkanaście lat, a już musiałam odejść. Żyjąc nie doceniałam jak cenny jest czas i ludzie, którzy nas otaczają. Nie spełniłam nawet swoich wszystkich marzeń. Bałam się. Ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny. Otarcie się o śmierć nic nie zmienia, śmierć zmienia wszystko.



**ROCZNICA ŚMIERCI**

Byłam teraz w niebie. To dziwne uczucie patrząc na swoich bliskich, zza puszystych obłoków, z góry.
Każdemu trudno jest się pozbierać po śmierci osoby, którą się kochało, ale czasem tak trzeba. Musimy iść do przodu niosąc ten ciężar rozpaczy i tęsknoty.


#Mama została główną naczelną w lokalnej gazecie, w Fermoy. Widziałam jakim zakochanym wzrokiem patrzy na nią jej szef, a ona na niego.
Kate uczęszcza do przedszkola. Czasem śnią jej się koszmary lub tęskni za mną. Ale od czego, są anioły nasze stróże i duchowe opiekunki.
Babcia jak to moja kochana babcia, pokazuje całemu światu jak dobrze się czuję, chowając do środka ból i cierpienie. Ale jak to mówią najbardziej cierpią ci, którzy się najwięcej uśmiechają.
Tata wraz z Leną wiodą szczęśliwe życie w Barcelonie. Na świat przyszedł piękny chłopiec, David. Czasem tak jest, żeby jedna dusza mogła przyjść na świat to inna musi odejść.
Mischell jest zakochana po uszy w Louis’ie, a on w niej. Świata poza sobą nie widzą, zresztą tak jak Caroline z Liam’em.
Mówią, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia. Idealnym przykładem takiej miłości jest Zayn i Jennifer. Niall również znalazł swoją drugą połówkę życia. Nazywa się Ivy.
Szkoda, że tylko Harry nie mógł po mojej śmierci znaleźć sobie miejsca. Ciągle ogląda się w przeszłość. Może potrzeba mu czasu. Może w końcu posłucha mojej rady.
One Direction radzi sobie świetnie jako zespół i oby tak dalej…

**T.H.E. E.N.D.**



***Żyj chwilą, bo wszystko inne jest nie pewne.
Nie oglądaj się zza siebie, bo tracisz teraźniejszość, a czasu nie można cofnąć. Trzeba wykorzystać nasze życie do końca, bo nie wiadomo kiedy pryśnie jak bańka mydlana. Musimy wierzyć w marzenia, chociaż wymagają od nas czasu i cierpliwości. I pamiętać, żeby każdego dnia się uśmiechać. Uśmiech To Magia.. Powstaje z niczego, a potrafi zdziałać cuda...***

----- Marzyyycielka ----
  • awatar Live To Tell ♥: O FUCK ... Ja znowu zaryczana... Ale to było cudowne!!! Ty musisz pisać dalej . <33 Zakończenie mnie zaskoczyło totalnie. ;**
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Bój się człowieku.! Bój.! Mimo iż nie widzę klawiatury jestem w pełni świadoma tergo co piszę. następnym razem jak się spotkamy to nie wiem co ci zrobię. narobiłaś mi nadziei na I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE... a tu co ? Umarła.?! Bez jaj.! Odpowiesz za moją wizytę u psychologa.! Jak mogłas mi to zrobić ? Jak ? Napisałaś to pięknie, ale no taki koniec ? Nie zgadzam się.! Odpowiesz mi za to.! ;c ;c ;c ;c ;c Teraz siedzę zaryczana i tyle.! Ja się tak nie bawię idę do innej piaskownicy.! ;c ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
* ROZDZIAŁ XIV *

…Rano na stole w kuchni czekało na mnie śniadanie. John jak zwykle był w pracy, a ja postanowiłam potowarzyszyć Jennifer w jej zajęciach tanecznych. Jej dom ze szkołą tańca dzieliły tylko dwie przecznice. Po krótkim spacerze na skrzyżowaniu ulic stał piętrowy budynek, na którym widniał wielki napis „ Abby Lee Dance Studio”. Abby Lee była dyrektorką, założycielką i choreografką w tym studio. Jennifer opowiedziała mi, że pani Abby jest przyjazną i pełną życia osobą, lecz czasem bardzo wymagającą, choć akurat ta cecha jest bardzo potrzebna w tym zawodzie. Po 5 minutach przybyli wszyscy uczniowie i przystąpili do rozgrzewki w rytm muzyki płynącej z radia. Postanowiłam usiąść w kącie, tak aby nikomu nie przeszkadzać, ani nie wrzucać się w oczy. Nagle muzyka ucichła. Okazało się, że to pani Abby wyłączyła radio.

- Moi drodzy pragnę, aby każdy z was zaprezentował krótki taniec ułożony przez was samych – powiedziała tęga kobieta w średnim wieku – Na początek może Jennifer Owen zaprezentuje swoją solówkę.

Było widać, że brunetka wychodząc na środek sali była mocno zdenerwowana, lecz po pierwszych dźwiękach muzyki jej ruchy wprawiały w osłupienie. Każdy gest był starannie zaplanowany, a cały układ opowiadał jakby historię. Po ostatnim kroku rozległy się gromkie brawa, a poliki dziewczyny zaróżowiły się. Pani choreograf pochwaliła dziewczynę kłaniając się przed nią, będąc pełną podziwu jej talentu tanecznego. Po skończonych zajęciach wróciłyśmy do domu na obiad, który jakimś cudem ugotował John choć talentu do gotowania on nie miał.

- Tatusiu mam do ciebie pytanie – powiedziała Jennifer błagalnym tonem
- Jaką?
- Bo chodzi o to, czy mogłabym wyjść wieczorem z Emmą? – zapytała dziewczyna robiąc przy tym minę osoby błagającej o przebaczenie
- To zależy gdzie i o której wrócicie
- Chodzi o to, że chciałabym pokazać Emmy miasto nocą, więc powinnyśmy wrócić coś po północy – było widać, że John połapał się, że wcale nie chodzi o spacer tylko o wypad do klubu, ale po mimo tego zgodził się.

Wieczorem Jennifer zabrała mnie do klubu, w którym jak sama mówiła nawet podłoga tańczy w rytm muzyki. Zgodziłam się z nią iść, bo nie miałam nic innego do zrobienia, a chwila rozrywki każdemu człowiekowi jest potrzebna. Po wejściu do klubu dziewczyna od razu wskoczyła na parkiet. Było widać, że jest w swoim żywiole. Dołączyłam do niej, a po paru chwilach było tak gorąco i duszno, więc postanowiłam iść do baru czegoś się napić. Usiadłam obok chłopaka, którego jak miałam wrażenie, że już kiedyś widziałam. Barman podał mi bezalkoholowego drinka.

- Co tak piękna dziewczyna robi sama w klubie? – zapytał chłopak robiąc przy tym oczy uroczego chłopca
- Skąd wiesz, że jestem sama?
- To proste, bo nie jesteś ze mną, czyli największym twoim adoratorem – powiedział chłopak poruszając brwiami
- Jesteś śmieszny, a zarazem żałosny. A tak poza tym to Emma jestem
- Emma co to za piękne imię. Jestem Siva, taki nieznany wokalista z nieznanego zespołu The Wanted
- Wiedziałam, że skądś cię znam
- Hmm… może zatańczymy ? – zaproponował chłopak prosząc o moją rękę jako gest do zaproszenia do tańca. Zgodziłam się i wcale tego nie żałowałam. Naprawdę był dobrym tancerzem.
- Księżniczko wybiła godz. 10, czas wracać – podbiegła do mnie Jennifer
- Szkoda, że już musisz iść – powiedział Siva przytulając mnie na pożegnanie – mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś zobaczymy

W drodze do domu cały czas myślałam o chłopaku, który zrobił na mnie takie ogromy wrażenie. W głębi duszy chciałam się z nim jeszcze spotkać. W jego towarzystwie czułam się bardzo dobrze. Niestety zrobiłam jeden głupi błąd, zapomniałam o moim księciu z bajki, który czeka na mnie nie zważając na kilometry jakie nas dzielą.
Rano obudził mnie dźwięk telefonu.

- Jak mogłaś mi to zrobić? – w słuchawce usłyszałam zrozpaczony głos Harrego
- Ale o co chodzi? – pytałam zaspana, nie wiedząc o co się rozchodzi
- Nie udawaj głupią – chłopak rozłączył pozostawiając mnie z ogromnym pytaniem – Co ja takiego zrobiłam?

Schodząc na dół zobaczyłam Jennifer z dziwnym uśmiechem na twarzy, która trzymała w rękach jakąś gazetę.

- No nie wiedziałam, że po jednym spotkaniu już jesteście razem – nie rozumiałam jej, chwyciłam gazetę, a na stronie głównej widniał wielki napis „ Siva Kaneswaran ma nową dziewczynę”. Pod tytułem znajdowało się zdjęcie, na którym rozmawiam ze znanym wokalistą, a na drugiej stronie wyglądamy jakbyśmy się całowali. W tedy już wiedziałam o co chodziło Harremu. Próbowałam do niego zadzwonić, wytłumaczyć, że to nie tak. Niestety chłopak nie odbierał ode mnie telefonów, w sumie to mu się wcale nie dziwie. Ledwo co powstrzymałam łzy. Bałam się, że to może być koniec naszego związku. Zadzwoniłam do Mischell, chciałam wytłumaczyć to nie porozumienie. Bałam się jej reakcji. Na szczęście uwierzyła mi. Nagle dostałam sma’a. Myślałam, że to od Hazzy, ale wyświetlił się jakiś nieznany numer.

„Cześć tu Siva. Na pewno widziałaś już gazety. Przepraszam, że tak to wyszło. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Mój menager postara się, aby ta plotka została przyciszona. Nie chcę żebyś się martwiła jakimiś plotkami i miała przez to jeszcze jakieś problemy. Jeszcze raz przepraszam.”

Chciałam zostać w domu, położyć się i przemyśleć to jeszcze raz na spokojnie. Niestety nie było mi to dane, ponieważ John wymyślił sobie jakąś wycieczkę. Nie chciał powiedzieć gdzie jedziemy, a ja nie miałam wcale ochoty na odkrywanie nowych miejsc. Jednak musiałam się wziąć w garść. Jennifer nie jechała z nami, ponieważ miała zajęcia taneczne. Po dłuższej jeździe samochodem dotarliśmy na samo wzgórze Los Angeles, na którym widniał ogromny napis „HOLLYWOOD”. Niestety nie mogłam podejść bliżej do napisu, ponieważ teren był ogrodzony. Ze wzgórza rozciągała się cała panorama miasta. Wiatr delikatnie muskał zimnym powietrzem moją twarz. Pomyliłam się twierdząc, że to będzie kolejna głupia wyprawa. Tego widoku nie zamieniłabym na żaden inny.

- Co ci jest Emmo? – zapytał John ojczynym głosem.
A ja zrobiła minę biednego dziecka i wytłumaczyłam mu całe zajście. John przytulił mnie i wiedział, że ta sprawa szybko się wyjaśni. Nagle zaczęło padać, a do tego było już ciemno, więc musieliśmy się zbierać. Wiedziałam jedno, że jeszcze w to tajemnicze miejsce kiedyś wrócę. Deszcz mocno padał, tak, że nawet wycieraczki samochodowe ledwo dawały sobie radę. Do tego było ciemno i ślisko na drodze. Nagle zza zakrętu wyłoniły się dwa, oślepiające światła samochodu ciężarowego. John stracił panowanie nad kierownicą, a ja nie wiedziałam, co się dzieje. Wpadliśmy w poślizg. Hamulce jakby przestały działać. Pisk opon. Dachowanie samochodu. Okropny ból. Jakaś krew. Ciemność. Strach. Senność. Zamknięte powieki. Czy ja umieram?...
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: To Ci się porobiło..! Kurde Harry nie zachowuj sie jak dziecko któremu wypadł cukierek..!!!! Wypadek ? Coo im bd ? No ey. przeżyje ? Mam nadzieję że się dobrze skończy.!! <3 Fenomen. Bardzo mi się podoba.! ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*ROZDZIAŁ XIII*

...- Witaj córcio!
- Tato co ty tutaj robisz?
- Wejdź do środka. Wszyscy się za tobą stęsknili – powiedział łagodnym głosem mężczyzna w średnim wieku.

Wchodząc do salonu Kate rzuciła się w moje ramiona, a mama z babcią mocno przytuliły. Widziałam, że mama coraz lepiej wygląda i w ogóle nie widać po niej, że jeszcze tydzień temu leżała w szpitalu. Byłam bardzo zmęczona po podróży, wiec postanowiłam iść do swojego nowego pokoju, który znajdował się na piętrze. Wchodząc do niego jedyne na co miałam siły to rzucenie walizek w kąt i położenie się na miękkim łóżku. Niestety spokoju zaznać nie mogłam, ponieważ mój tata chciał ze mną porozmawiać.

- O co chodzi tato?
- Muszę powiedzieć ci coś ważnego. Chodzi o to, że jak wiesz od rozwodu z twoją mamą jestem z Leną, której ostatnio się oświadczyłem i chcemy jak najszybciej się pobrać.
- Yyy….nie wiem co powiedzieć…gratulacje
- Ale jest jeszcze jedno. Będziesz miała małego braciszka, ponieważ Lena jest w ciąży
- Brata!...
- Wiem, że to cię zaskoczyło. Aha postanowiłem, że powinnaś poznać Lene, dlatego polecimy do niej już jutro rano, do naszego nowego domu, który jest również twoim Emmo, do Barcelony.
- Mieszkasz w Barcelonie…to wspaniale
- Tak to niezwykłe miasto, dlatego powinnaś je zobaczyć. Teraz już odpoczywaj po takim nadmiarze wiadomości.

Tata miał racje po takim nadmiarze wrażeń szybko usnęłam. Budząc się wieczorem nie mogłam wytrzymać by nie powiadomić kogoś z Londynu. Cieszyłam się, że dziewczyny pojechały z chłopakami w trasę koncertową. Na szczęście na skaype była Mischell, ale jak się okazało dołączył do niej również Harry. Oboje byli zaskoczeni nowymi faktami. W tle widziałam Louisa, oraz dowiedziałam się, że Liam z Caroline poszli do kina i jeszcze nie wrócili choć dochodziła godzina jedenasta w nocy. Widziałam również jak Michell była szczęśliwa z Lou. Cieszyłam się, że moje przyjaciółki, są szczęśliwe.
Niestety rano musiałam wcześnie wstać, bo lot do Barcelony miałam o godz. 90. Całe szczęście, że walizki miałam już spakowane. Niestety mama i Kate nie mogły ze mną lecieć, ponieważ mama nie czuła się jeszcze tak dobrze, aby latać samolotem, a moja mała siostra nie mogła, ponieważ dostała ospy. Po dotarciu na lotnisku czekał na mnie 3 godzinny lot samolotem, ale były warto, ponieważ widok Barcelony był nieziemski. To jest naprawdę piękne miasto. Z lotniska udaliśmy się do nowego domu taty, ale jak ciągle on zaznaczał również mojego domu. Przed moimi oczyma ujrzałam ogromy, piętrowy dom w stylu meksykańskim, który otaczały wysokie palmy. W progu drzwi przywitała mnie kobieta uginająca się pod ciężarem własnego brzucha, o włosach kolory blond i przyjaznym uśmiechem na twarzy.

- Witaj Emmo jestem Lena i mam nadzieję, że złapiemy ze sobą dobry kontakt
- Dzień Dobry ja też mam taką nadzieję

Oprowadziła mnie po wszystkich pokojach i pokazała ogród, w którym znajdował się basen. Później poszliśmy razem we dwójkę, a właściwie w trójkę <bo nie zapominając o moimi nowym braciszku> na spacer. Tata nie mógł iść z nami, ponieważ jak zwykle musiał załatwić ważne sprawy. Dużo ze sobą rozmawialiśmy i wydała mi się to być bardzo miła kobieta. Zapomniałam nawet o tym, że po części to ona doprowadziła do rozwodu moich rodziców. Opowiedziała mi jak spotkała mojego tatę i jak się cieszy z mojego przyjazdu. Nie wiedząc kiedy zrobił się wieczór, wiec wróciliśmy do domu. Barcelona jest bardzo ciekawym miastem, w którym czułam się bardzo dobrze, trochę tajemniczo. Pomogłam Lenie z przygotowaniu kolacji przed powrotem mojego ojca.

- Mam Emmo do ciebie niespodziankę – powiedział tata całując mnie w czoło na przywitanie
- Hmm…jaką?
- Wiem jak bardzo podoba ci się tutaj ale niestety za długo sobie nie pobędziesz, ponieważ jutro z ranna masz kolejny lot samolotem do Los Angeles
- Wow…nie wiem co powiedzieć
- Postanowiliśmy z ojcem zrobić ci niespodziankę, ale również musimy mieć teraz trochę wolnego czasu na przygotowania, wiec polecisz sama, ponieważ po twoim tygodniowym wypadzie do LA czeka cię jeszcze nasz ślub w Barcelonie. – oznajmiła Lena
- Ślub…wow…gratulacje – mówiłam z pełnym zdziwieniem.

Po kolacji poszłam się położyć, bo jutro czekał mnie kolejny wyjazd. Całe szczęście, że ktoś wymyślił skype’a, więc mogłam od razu się podzielić tymi nowymi wiadomościami z mamą i przyjaciółkami.
Rano przed domem czekał już na mnie w samochodzie tata. Pożegnałam się z Leną i pobiegłam do niego. Byłam szczęśliwa widząc go uśmiechniętego, ponieważ wiedziałam jak dumny ze swojej rodziny i nowej przyszłej żony jak i dziecka. W samochodzie dowiedziałam się, że w LA, przez ten tydzień opiekować się mną będzie jego stary znajomy wraz z jego córką w moim wieku. W samolocie okropnie się wynudziłam, ponieważ leciałam aż 16 godzin. Nie miałam zielonego pojęcia jak chłopacy mogą tyle latać na koncerty. Po wyjściu z samolotu czułam się kompletnie samotna. Tłum turystów z samolotu wiedział gdzie idą a ja nawet nie wiedziałam jak wygląda przyjaciel mojego taty. Po chwili ujrzałam dziewczynę z ciemno brązowymi włosami, która trzymała tabliczkę z imieniem „Emma”. Pomyślałam, że chyba chodzi o mnie więc podeszłam się przywitać.

- Część jestem Emma Switch – miałam nadzieje, że dziewczyna, która spojrzała się na mnie szorstkim wzrokiem okaże się córką przyjaciela taty, a ja nie wyjdę na kretynkę.
- Hej jestem Jennifer a to jest mój tata – odpowiedziała brunetka z przyjaznym wyrazem twarzy
- Dzień dobry Emmo jestem John Owen i będę opiekował się tobą podczas pobytu w LA, oraz będę spełniał każde twoje zachcianki – powiedział z przyjaznym uśmiechem na twarzy mężczyzna w średnim wieku, o siwych włosach, lekko przygarbionej postawie, ubrany w garnitur na którym widniał napis „Pilot Passenger Aircraft John Owen” – choć pojedziemy odwieź twoje walizki do naszego domu i później pokażemy ci miasto.

Chwile później samochód zatrzymał się przed piętrowym, małym domem, który nie wyróżniał się niczym od otaczających go domów.

- Dziewczyny daję wam czas wolny, ponieważ ja muszę jechać na chwilę do pracy. Wrócę na kolację a ciebie Jennifer proszę żebyś pokazała miasto Emmie - powiedział John patrząc na swoją córkę trochę tajemniczym wzrokiem.
Jennifer okazała się być bardzo miłą osobą.

Opowiedziała mi o tacie, który jest pilotem i wiecznie nie ma go w domu, więc czuje się samotna w tak wielkim mieście. Powiedziała mi, że jej mama zmarła przy porodzie, więc zna ją tylko ze zdjęć i opowiadań taty. Bardzo kocha tańczyć, ponieważ może w tedy wyrazić swoje uczucia i emocje. Pokazała mi różne zakątki tego niezwykłego miasta, w którym bardzo dobrze się czułam. Najbardziej spodobało mi się miejsce w parku, przy fontannie stała zwykła, drewniana ławka, z której widok na otaczające ją drzewa powodował u mnie wewnętrzny spokój, spokój jakiego nie było w tym szalonym mieście. Mieście, o którym się mówiło, że nigdy nie zasypia, co było prawdą. Z biegiem odkrywania nowych miejsc robiło się coraz ciemniej, więc musiałyśmy wracać do domu, na kolację. Nocą widok miasta jeszcze bardziej przypierał dech w piersiach.

- Hej już późno. Co robisz? - zapytała ze zdziwieniem brunetka ubrana w śmieszną piżamę z myszką Miki.
- Wpatruję się w to piękne miasto
- mhm...Hej co powiesz na no żebyś jutro poszła ze mną na moje zajęcia taneczne. Poznasz moich znajomych i wg.
- Sądzę, że to dobry pomysł
- Aha bym zapomniała jeszcze jedno...Witaj w Los Angeles, miasta aniołów Emmo! - powiedziała Jennifer przytulając mnie na dobranoc. Jej ostanie zdanie wywołało na mojej twarzy uśmiech. Od zawsze chciałam odwiedzić to miasto i teraz moje marzenie się spełniło. Wiedziałam jedno marzenia się spełniają, potrzeba tylko czasu...
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Tej, tej..! Jennifer; ) Hehehe. Wiedziałam że tam będzie jej ojciec; ) Jestem ciekawa co ta Twoja główka wymyśli co do wydarzeń w LA.!! <3 Tratata; D Chyba nie musze pisać ze rozdział jest świetny. bo tak jest zawsze i dobrze o tym wiesz; D
  • awatar Krwistaa: Fajne ! :) Zapraszam na mojego bloga z kontynuacją 4 sezonu Pamiętników Wampirów.http://thevampirediaries-season-4.blogspot.com/ Opowiadanie to rozpoczyna się od przebudzenia :) Serdecznie Zapraszam !!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*ROZDZIAŁ XII*

...Przed szkołą stał Harry z wielkim bukietem różnokolorowych kwiatów i ogromnym, pluszowym misiem. Zaskoczył mnie fakt, że Liam i Caroline trzymali się za ręce, a Louis przytulał Mischell.

- Co wy tu robicie? - zapytałam z zaciekawieniem
- My nic, tylko przyjechaliśmy wcześniej i chcemy cię zabrać na piknik - oznajmił Harry z wielkim uradowaniem
- A Zayn i Niall gdzie są? Hmm…Widzę że coś mnie ominęło – mówiąc to spojrzałam kątem oka na Mischell i Caroline.
- Zayna i Nialla gdzieś wcięło, a my nie traćmy czasu tylko chodźmy bo głodny jestem – powiedział Hazza łapiąc mnie za rękę
- Harry to ty czy Niall? – zaśmiał się Liam

Po dość krótkim spacerze znaleźliśmy piękne miejsce w parku na soczyście zielonej trawie, niedaleko fontanny. Louis z Liamem rozłożyli koc w paski, a Harry położył wielki, wiklinowy kosz piknikowy. Usiedliśmy wtapiając się wzrokiem w widok dużego stawu, w którym pływały kaczki, a para ludzi w starszym wieku płynęła w oddali łódką.

- Jejku, ale tu pięknie – zachwycała się Caroline
- Dobra koniec tych czułości, bo jestem głody – przerwał Harry dobierając się do jedzenia.

W koszu znajdowało się pełno kanapek różnego rodzaju, pełno owoców, babeczek i ciastek. Widać było, że wszystkim doskwierał głód, ponieważ cały prowiant szybko zniknął z koszyka. Czas również jak to jedzenie szybko mijał na rozmawianiu, wygłupianiu się, grze w piłkę nożną i rzucaniu frisbee, które Liam pożyczył od małego chłopca, które szybko uciekło do mamy, gdy tylko zobaczyło wysokiego szatyna stojącego nad nim. Najpiękniejszy widok był kiedy pomarańczowe słońce zatopiło się na powierzchni wody.

- To co czas zakończyć chyba ten wspaniały dzień – oznajmił Louis
- Choć zabieram cię jeszcze na spacer – powiedział Harry łapiąc mnie za rękę. Choć robiło się już ciemno to czułam się bezpiecznie, ponieważ cały czas był przy mnie mój ukochany brunet.
- Gdzie idziemy? – zapytałam, ponieważ szliśmy już przez dłuższy czas
- Yyy…już jesteśmy na miejscu
Doszliśmy do rzeki, która nocą wyglądało przepięknie.
- Chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham – powiedział Harry zakładając mi na szyi srebrny łańcuszek z zawieszką w kształcie serduszka z wygrawerowanym napisem „Harry”.
- Dziękuję ci, nie potrzebowałeś… i też cię bardzo… -przerwał zdanie mi chłopak zatapiając swoje usta w moich.
- bardzo kocham – szepnęłam w ucho brunetowi.

Chciałabym żeby czas wtedy zatrzymał się, ale niestety nie chciał, a do tego nagle zaczął padać deszcz. W biegu, cali mokrzy dobiegliśmy do domu. W środku z kubkami gorącej herbaty czekała na nas Mischell.

- Boże jak ja cię kocham - powiedziałam mojej kochanej przyjaciółce za całą troskę
- Ej ej...przed chwilą to mi mówiłaś, że mnie kochasz, jak możesz - udał obrażonego Hazza
- Przecież wiesz, że ciebie też kocham, mojej miłości wystarczy dla wszystkich – pocałowałam loczka na pocieszenie – dobrze ja już idę spać, bo jutro z rana płynę do Fermoy, w Irlandii, więc dobranoc.

Kładąc się do łóżka usłyszałam skrzypot drzwi.

- Emma śpisz? – był to głos Harrego
- Nie, już nie śpię
- Ooo skoro ty nie śpisz i ja też nie śpię to może pomogę ci policzyć barany? – zaproponował Hazza wskakując jednocześnie do mojego łóżka
- Widzę, że już nie mam wyjścia
- Hmm…nie masz… to co liczymy?...jeden
- dwa
- trzy… a nie to nie baran to krowa, więc się nie liczy – i tak przy 74 owieczce usnęłam w ramionach swojego lokowatego baranka.

Rano zamiast swojej owieczki zastałam tacę z pysznie wyglądającym śniadaniem i karteczką „Wstawaj śpiochu” z dopiskiem „ Twój Baran”. Najgorsze w dzisiejszym dniu było to, że musiałam się rozstać z Harrym na bardzo długi czas, ponieważ chłopaki mieli właśnie trasę koncertową. Szybko spakowałam swoje rzeczy i ogarnęłam się. Schodzą na dół chłopaki też stali z swoimi walizkami, lecz do portu miał mnie zawieść ich ochroniarz Andy.

- Nie martw się Irlandia to naprawdę fainy kraj – powiedział łagodnym głosem Niall.

Żegnając się z wszystkimi popłynęły mi łzy, a w dodatku ochroniarz poganiał mnie, żebym się nie spóźniła. Wsiadając na prom poczułam silny ból serca. Był to ból związany z miłością do tego miasta i do jego mieszkańców. Po godzinnym płynięciu dotarłam wreszcie do Fermoy. Mieszkańcy wydawali się być całkiem mili. Musiałam nieźle się natrudzić żeby odnaleźć ulicę, na której znajdował się mój nowy dom. W końcu znalazłam go z starymi, zielonymi drzwiami. Zapukałam i po chwili drzwi otworzyła mi postać, której w życiu bym się tu nie spodziewała…
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Hahahahaha i zacytuję Cię z gg : no my idea are to ass. Jeszcze raz tak powiesz to nie puszczę Harrego spod mojego łóżka do Ciebie.!!!!! Barany.! i Krowa..! hahahaha; D Nareszcie napisałaś.!!! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*ROZDZIAŁ XI*

...Rano, gdy słońce już pięknie świeciło i słychać było jak ptaszki za oknem ćwierkają, zapukał do moich drzwi Louis:
- śpisz? - zapytał szeptem
- nie już nie śpię, wejdź
- mam do ciebie nietypowe pytanie
- jakie? - zapytałam z zaciekawieniem
- yyy...jakby tu zacząć
- po prostu przejdź do setna
- no więc tak...chodzi tu o twoją przyjaciółkę, Mischell - oznajmił chłopak siadając obok mnie
- o Mischell, ale coś się stało? - pytałam z coraz większym zaciekawieniem
- chodzi o to, że ona mi się bardzo podoba a ja nie mam na tyle odwagi żeby jej o tym powiedzieć - wykrztusił wreszcie z siebie Louis
- sądzę, że nie masz powodu żeby się martwić, bo gdy się jeszcze nie znaliśmy to właśnie ona była i jest twoją największą fanką - mówiąc to uśmiechnęłam się przyjaźnie, by dodać chłopakowi otuchy
- naprawdę, kamień spadł mi z serca - wykrzyknął Louis, po czym wybiegł z pokoju jak poparzony.
Dzień dla mnie zapowiadał się nieciekawie, ponieważ czekała na mnie góra książek i pożegnanie z całą rodzinką, która wyprowadzała się dzisiaj do Fermoy w hrabstwie Cork, w Irlandii. Postanowiłam zacząć dzień od porządnego śniadania, więc zeszłam na dół, lecz tam czekała mnie niespodzianka. W domu nikogo nie było. Było za to cicho i spokojnie. Były to idealne warunki do nauki, do której od razu się zabrałam, by mieć później spokój. Popołudniu musiałam iść się pożegnać z mamą, babcią i Kate. Zachodząc przed blok babci zauważyłam stojące walizki i siedzącą na krawężniku z smutną miną Kate.
- Hej co się stało?
- Bo ja wyjeżdżam a ty zostajesz - wymamrotała dziewczynka w różowym płaszczyku
- Ale słoneczko, gdy tylko napiszę testy to od razu do was przyjadę - próbowałam pocieszyć małą Kate
- Ale na pewno?
- Na pewno, obiecuję - w tej samej chwili zjawiła się mama, która przytuliła mnie mocno na pożegnanie i życzyła mi powodzenia na testach. Pożegnałam się z nią, oraz z babcią mając przy tym łzy w oczach, a one zapakowały walizki i wsiadły do zamówionej taksówki, która niedługo potem odjechała razem z moją szczęśliwą rodziną. Wróciłam do domu przez park, by móc sobie jeszcze coś przemyśleć i oswoić się z myślą nowego miejsca jakie na mnie czekało. Chłopaków jeszcze nie było, ale z tego co pamiętałam mieli jakiś koncert. Usiadłam na łóżku z słuchawkami w uszach i zabrałam się za lekcje. Nie wiedząc kiedy usnęłam przy książkach.
Rano czułam, że ktoś mnie szturcha za ramię.
- Emma wstawaj, bo spóźnisz się, Emma... - był to Harry stojący nade mną - wstawaj, bo jest już wpół do ósmej.
Po tych słowach wyskoczyłam z łóżka wpół śpiąca. Szybko się ubrałam i ogarnęłam. Zbiegłam po schodach jak oszalała szukając po drodze czarnego długopisu. Dziś był mój wielki dzień...test gimnazjalny z języka angielskiego, historii oraz wiedzy o społeczeństwie. Przy drzwiach czekali na mnie chłopacy, a każdy z nich chciał mi dać kopniaka na szczęście i udzielić kilku rad. Do szkoły odwiózł mnie Paull, ponieważ chłopacy za chwile mieli samolot do Sydney na koncert, więc przez pięć dni ich nie będzie. Egzamin był na godz. 80 i o mały włos, abym się spóźniła. Każdy według numeru usiadł przy ławce, a gdy wybiła ósma zaczęliśmy pisać. Wzięłam oddech i rozwiązywałam zadania, które na szczęście do wyjątkowo trudnych nie należały. Długim zadaniem z języka angielskiego było opowiadanie, a tematem było opowiedzenie przygody, która cie ostatnio spotkała. Po dość krótkim rozmyślaniu oczywistym było, że będę pisała o poznaniu chłopaków z One Direction. Na szczęście przygoda mogła być wymyślona, więc nie potrzebowałam się bać, że ktoś pomyśli, że jest coś zemną nie tak. Po skończonym egzaminie razem z Mischell i Caroline poszliśmy do kawiarenki. Wydawało mi się, że dziewczyny coś przede mną skrywają, ale za wszelką cenę nie chciały powiedzieć o co chodzi. Wpadłam na pomysł, aby zamieszkały zemną w domu chłopaków,żebym nie czuła się samotna. Do tego idealnego pomysłu potrzebowałam jedynie zgody chłopaków ale z tym problemu też nie miałam. Umówiłam się z nimi wieczorem i o godz. 200 mogliśmy już zrobić pidżama party. Było bardzo zabawnie i nawet udało nam się zapomnieć o jutrzejszym teście z matematyki i przyrody. Następny dzień był podobny do poprzedniego, a wieczorem zaliczyłyśmy niestety nieudaną próbę rozpalenia grilla. W piątek był już ostatni egzamin z języka obcego. Postanowiłam zdawać z języka francuskiego. Po napisaniu testu przed szkołą czekała na mnie niespodzianka, której bym się nigdy nie spodziewała...
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Dobra dobra. jak zwykle rozdział mi się bardzoooo podoba . długo na niego czekałam ; ) teraz pozostawiasz mnie kochana w niepewności jaka niespodzianka ? harry z wielkim bukietem kwiatów ? ^^ hahaha. Wiem że nigdy nie zgadnę co masz na mysli bo masz 1000 pomysłów na sekundę <3 ; -****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*ROZDZIAŁ X*

...obudziłam się w objęciach Hazzy, który był tylko w koszuli. Zayn i Louis także spali razem na innej kanapie, a Niall w samych spodniach spał na podłodze. Obok mnie leżał Liam, a wszyscy chłopacy mieli naprawdę słodkie minki. Szybko spojrzałam w kierunku kuchni, lecz nigdzie nie dostrzegłam łapki na myszy. Dostrzegłam za to czytającego gazetę Paulla, który popijał kanapki gorącą herbatą.
- Czas wstawać - powiedział ochroniarz wyciągając z torby gwizdek.
Nie chciałam wstać, najchętniej mogłabym tak leżeć do końca dnia. Kto chciałby wyjść z ramion swojego wymarzonego chłopaka. Niestety Paull nie pozostawał złudzeń. Zagwizdał tak głośno, że sam śpioch Zayn wyskoczył z kanapy jak poparzony. Zjedliśmy wspólnie śniadanie. Oczywiście pojawił się temat zniknięcia myszki, lecz ochroniarz kazał nam się tym nie przejmować i uspokoił, że już jej nie ma.
Chłopacy poszli się przebrać i szybko pojechali na ostatnią próbę przed ich wielkim koncertem. Zostałam jak zwykle sama w domu, lecz po jakieś godzinie dostałam telefon, który odmienił moje życie. Po jakiś 30 minutach znalazłam się w szpitalu, ponieważ lekarz powiedział mi, że moja mama się obudziła ze śpiączki, w końcu. Przed salą chorych stała moja babcia i Kate. Po raz pierwszy w życiu stęskniłam się za moją siostrą. Wspólnie udaliśmy się, by odwiedzić mamę, która wyglądała cudownie. Nie obyło się bez łez i śmiechu. Moje życie w końcu zaczęło wyglądać normalnie. Niestety po jakimś czasie musieliśmy opuścić szpital, aby dać mamie odpocząć. Babcia wraz z Kate udała się do swojego mieszkania, ponieważ były wykończone po podróży. A ja prawie zapomniałam o koncercie. Szybko udałam się do domu chłopaków, by ubrać nową sukienkę wybraną przez samego Harrego. Ledwo zdążyłam na określą godzinę, ale na szczęście dotarłam. W środku czekały już na mnie Mischell i Caroline. Nie mogłam się doczekać kiedy im opowiem o nowych wieściach, które mnie spotkały, a przede wszystkim nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę One Direction. Po bardzo udanym koncercie cała piątka wraz z moimi przyjaciółkami udaliśmy się do knajpki. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa, ponieważ czułam, że już nic i nikt nie może mnie uczynić znów nieszczęśliwym. Moja rodzina była razem i zdrowa, miałam najwspanialsze przyjaciółki, a ja spotkałam pięciu cudownych chłopaków. Niestety szczęście nie trwa wiecznie. Nie miałam pojęcia co los ma jeszcze dla mnie przygotowane. Po bardzo udanym spotkaniu mogłam zanocować jeszcze u chłopaków w domu.
Rano świat wyglądał z innej perspektywy. W kuchni jak co dzień śniadanie kończył jeść Niall. Po chwili zrobiło się tłoczno, ponieważ wszyscy już też wstali. Chłopacy oczywiście swój plan dnia mieli zapełniony. Musieli się śpieszyć, bo mieli wywiad i spotkanie z fanami, a ja postanowiłam zabrać się za lekcje, ponieważ w środę pisałam test gimnazjalny – humanistyczny. Po jakiś dwóch godzinach solidnej nauki postanowiłam zrobić przerwę i iść odwiedzić mamę w szpitalu. Mama czuła się już lepiej , a ja poszłam razem z Kate do wesołego miasteczka. Spędziłam z nią cudowny czas i po raz pierwszy się za nią stęskniłam. Odprowadziłam ją do mieszkania babci, a tam czekało mnie kolejne zaskoczenie. W holu stało pełno kartonów, a babcia rozmawiała z jakimś panem.

- O co tu chodzi? Co się tu dzieje? – zapytałam zdziwiona tym wydarzeniem.
- Emmo, kochanie proszę usiądź - babcia wskazała mi kanapę, a ja grzecznie usiadłam chcąc się dowiedzieć o co tu chodzi.
- Posłuchaj mnie uważnie. Rozmawiałam z twoją mamą i doszłyśmy wspólnie do wniosku, że lepiej jej będzie jeśli zamieszkamy w Irlandii, niedaleko cioci Irny. Wiesz dobrze, że ciocia mieszka w małej i spokojnej miejscowości, a mama potrzebuje teraz ciszy i spokoju. To najlepsze rozwiązanie. Jest tam przedszkole, do którego zapisaliśmy już Kate. A niedaleko cioci kupiliśmy już mieszkanie w bloku. Przepraszam cię, że dopiero teraz ci mówimy, ale chciałyśmy zrobić ci niespodziankę.
- Ale jak to? A ja? A mamy awans w pracy? Ja nie chcę do Irlandii!
- Wiem, ale zrób to dla mamy, proszę cię. Mama i tak teraz nie będzie pracować, ponieważ musi wrócić do zdrowia, a jeśli już będzie dobrze się czuła to pomyślimy o powrocie do Londynu, ewentualnie zawsze może się zatrudnić w lokalnej gazecie.
- A moja szkoła? A moi znajomi? Babciu proszę cię.
- Wiem, że to trudne. Po napisaniu egzaminów i tak kończysz szkołę i masz wakacje, a co do dalszej twojej nauki to jeszcze się zastanowimy. Przecież to, że sprzedaje swoje mieszkanie nie oznacza koniec Londynu, zawsze masz jeszcze swoje mieszkanie, to w którym mieszkasz z Kate i mamą.
Uszy do góry Emmo.

Musiałam wyjść i przemyśleć wszystko. Wróciłam do domu chłopaków, chciałam wrócić do nauki, ale wszystkie myśli krążyły mi wokół jakieś wiochy zabitej dechami i brakiem perspektyw na życie. Wiedziałam, że spokój i cisza jest bardzo potrzebne mamie. Musiałam dla niej to zrobić, przecież i tak może pozwoli mi zostać w Londynie, choćby sama.
Wieczorem do mojego pokoju wszedł Harry i od razu zauważył, że nie jestem w dobrym humorze.

- Co się stało?
- Ja nie chcę wyjeżdżać z Londynu, przecież do moje ukochane miasto.
- Co? ale jak to? - wypytywał brunet
- Moja mama potrzebuje odpoczynku, więc wyprowadza się razem z Kate i Babcią do cioci, do Irlandii. Szkoda tylko, że nikt nie zapytał mnie o zdanie. - w moich oczach w tym momencie pojawiły się łzy.
- Nie martw się, przecież jeszcze nic nie jest przesądzone. Na pewno będzie dobrze, a ty tylko nie potrzebnie się tym przejmujesz.
- Obyś miał racje - w tej samej chwili przystojny zielonooki chłopak przytulił mnie mocno i pocałował w czoło. A ja poczułam jak wszystkie problemy odchodzą w zapomnienie...
 

 
*ROZDZIAŁ IX*

...Caroline, byłą dziewczynę Harrego. Była zupełnie pijana i ledwo co szła w swoich wysokich szpilkach.
- O moje gołąbki sobie spacerują - powiedziała prawie przewracając się
- A ty co tu robisz? - zapytał Hazza
Dziewczyna popatrzyła na mnie zabójczym wzrokiem, a później podeszła do Harrego i pocałowała go w usta. Nie wiedziałam co wtedy o tym myśleć, stałam i patrzyłam jak była para jakby znowu była razem, a do tego namiętnie się całuje. Chłopak nawet nie zareagował. Postanowiłam odwrócić się i poszłam do domu. Słyszałam tylko za sobą, że ktoś mnie woła, ale ja nawet nie odwróciłam się. W oczach miałam łzy. Jaka ja głupia byłam, myślałam że ten spacer i rozmowy znaczą coś więcej. Zrobiłam sobie tylko nadzieje. Poszłam do swojego pokoju potykając się po drodze o torbę z moją nową sukienką. Położyłam się i po prostu płakałam, tak naprawdę nie wiedząc dlaczego. Po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi, które na szczęście były zamknięte. Nie wiedząc nawet kiedy usnęłam.
Rano świat wydawał się jakby prostszy. Przemyślałam sobie wszystko i doszłam do wniosku, że on chciał być po prostu przyjacielem, a ja głupia, źle odczytałam znaki, zresztą jak zwykle. Wchodząc do kuchni przy stole siedział tylko Hazza.
- O hej - przywitał mnie zielonooki brunet - dlaczego wczoraj uciekłaś?
- yyy...ja po prostu nie chciałam wam przeszkadzać- próbowałam wyjaśnić
- Coś ty przecież nie przeszkadzałaś. Wiem, że to mogło trochę dziwnie wyglądać, ale nie wiem dlaczego ta wariatka się na mnie rzuciła, chyba po prostu była pijana...może dlatego - tłumaczył mi Harry jakby chciał w to sam wierzyć
- Nie naprawdę nie tłumacz się...a reszta gdzie jest? - zapytałam próbując zmienić temat
- Czekają na mnie w samochodzie...właściwie to ja już muszę iść...wrócimy wieczorem - mówił to prawie przewracając się o szafkę na buty.
Po jakiś dwóch godzinach ogarnęła mnie kompletna nuda. Postanowiłam posprzątać w domu i zrobić jakieś zakupy, ponieważ lodówka świeciła pustkami, a Niall byłby wtedy bardzo nie zadowolony. Włączyłam muzykę na full i zabrałam się za odkurzanie i ścieranie kurzu. Zajęło mi to dość dużo czasu, ponieważ dom był piętrowy, ogromny, a do tego mieszkała w nim aż piątka chłopaków. Całe posprzątanie domu zajęło mi około pięciu godzin. Później poszłam do supermarketu. Zakupy dla tylu osób nie były czymś łatwym. Przy kasie nie wiedziałam w jaki sposób dojdę do domu z tyloma siatkami. Szłam na pieszo, a w połowie drogi do domu jedna z siatek nie wytrzymała takiego ciężaru i po prostu pękła. Stałam na chodniku jak idiotka z siatkami, a wokół mnie leżały rozsypane jabłka. Nie wiedząc dlaczego zaczęłam się śmiać sama z siebie, a ludzie nie dość, że mi nie pomogli, a tylko się dziwnie gapili. Nagle przystanął obok mnie samochód, a z okna usłyszałam głos:
- A ty co robisz wariatko? - ty był głos Zayna
- Ja sobie grzecznie idę do domu ze sklepu
- Daj pomogę ci - z samochodu wysiadł Louis i pomógł mi zapakować zakupy do bagażnika. Gdy dojechaliśmy do domu chłopacy pomogli przygotować mi kolację. Liam a tym czasie poszukał jakiegoś filmu, a po wspólnym głosowaniu stanęło na horrorze "Nienarodzony". W połowie filmu, gdy naprawdę się bałam i w sumie nie tylko ja, a każdy z chłopaków, usłyszałam szmer, który dobiegał z regału na książki w salonie.
- ciii....słyszycie to - próbowałam uciszyć chłopaków - jakiś odgłos słychać
- no weź mnie nawet nie strasz - powiedział Liam z przerażonymi oczami. Wyłączyłam dźwięk i wszyscy próbowali się wsłuchać w głuchą ciszę. Nagle pojawił się ten sam odgłos, jakby drapanie o ścianę.
- Teraz słyszę - mówił szeptem Zayn
Nagle przez cały salon przebiegła mała, szara mysz, która schował się teraz za szafką w kuchni.
Wyskoczyłam z przerażenia na stolik.
- Co to było? - krzyknął Harry
- Po prostu to była mała bezbronna myszka - powiedział z zupełnym spokojem Niall
- Ale ona nie może z nami mieszkać - powiedział Louis - co teraz robimy?
- Mam pomysł zadzwonimy po Paulla - oznajmił Liam
Krótko po tym jak Liam przedzwonił przyszedł ochroniarz, Paull.
- Co się stało? - zapytał
- Tam na szafką w kuchni siedzi mysz - tłumaczył z zdenerwowaniem Harry.
- Oj biedactwa małej myszki się boją - zaśmiał się ochroniarz
- Ja to samo im mówiłem - wykrzyknął dumny z siebie Niall.
Paull założył łapkę na myszy koło szafki w kuchni, a my mogliśmy iść spać za spokojem, powiedzmy, ponieważ każdy bał się iść spać. Za dużo było myśli w głowie z powodu obejrzanego do połowy horroru i sprawy z myszą. Siedzieliśmy na kanapie, a każdy patrzył na łapkę i modlił się w duchu o to aby tej myszki już nie było. Wybiła już godzina pierwsza w nocy, a mysz jak się nie złapała tak się nie złapała. Louis, Zayn i Niall już spali. A ja sama nie wiedziałam kiedy też usnęłam.
Rano, gdy otworzyłam oczy myślałam, że był to po prostu zły sen i, że nie ma żadnej myszy. Ale to też nie to było moim głównym problemem, ponieważ obudziłam się w trochę niezręcznej sytuacji...
 

 
*ROZDZIAŁ VIII*

...w samochodzie razem z chłopakami siedziała Mischell i Caroline.
- Niespodzianka - wykrzyknęli wszyscy razem
- udało nam się namówić z pomocą twojej babci panią Koch żebyś mogła zostać u nas - wyjaśniał Liam
- a teraz zabieramy cię do domu - radosnym głosem wykrzyknął Harry
Dojechaliśmy do domu a tam czekała na mnie kolejna niespodzianka. W salonie było pełno różnokolorowych balonów, na ścianie wisiał transparent "WITAJ W DOMU EMMO!", a na stole leżało pełno jedzenia. Nagle z drugiego salonu wyskoczyło pełno moich znajomych. Byłam w szoku i nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- To dla ciebie Emmo - wykrzyknął Louis - całym przygotowaniem zajęły się twoje szalone przyjaciółki
Impreza trwała chyba do godziny drugiej w nocy. Gdy wszyscy się rozeszli w salonie panował chaos i bałagan. Dziewczyny spały na kanapie i wyglądały tak słodko, że nie miałam serca ich budzić. Na drugiej kanapie spał Zayn z Louisem. Przykryłam ich kocem. Niall siedział przy stole i kończył jeść kurczaka. Wyglądał przezabawnie, ponieważ jego twarz cała była od sosu. Liam siedział na podłodze, opierając się o kanapę, widziałam, że przysypia. Jednak nigdzie nie widziałam Harrego. Postanowiłam sprawdzić czy go nie ma na zewnątrz i się nie pomyliłam. Siedział przy basenie i widziałam, że nad czymś mocno rozmyśla. Podeszłam do niego i usiadłam. Zapadła cisza.
- Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam
- Nie coś ty, właśnie potrzebowałem z kimś pogadać- odpowiedział patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami
- Mogę wiedzieć nad czym tak rozmyślasz - zapytałam z poirytowaniem
- Zastanawiam się dlaczego Caroline, moja poprzednia dziewczyna mnie rzuciła, nad tym dlaczego moje związki z kobietami, są tylko chwilowe, nad tym jak to trudno być sławnym i, że zawsze trzeba mieć uśmiech na twarzy
- hmmm...sądzę, że ty sam musisz odpowiedzieć sobie na te pytania, ale znam odpowiedzieć na ostanie pytanie...po prostu wierzę, że uśmiech ma właściwości lecznicze, że uśmiechając się do drugiej osoby dajesz jej promyk światła, a świat staje się wtedy lepszy, jaśniejszy.
- To piękne co mówisz - oznajmił Hazza
- Jestem już zmęczona, idę spać i ty też powinieneś to zrobić
- Poczekaj - zatrzymał mnie Harry - zapomniałem ci się zapytać co robisz jutro?
- Ja...yyy...nie wiem, ale na pewno muszę iść do szpitala, ale to zajmie mi tylko jakąś godzinkę, a co?
- Pomyślałem, że może pójdziemy gdzieś razem tylko we dwoje, taki wiesz wypad do parku czy do kina, ale jak nie chcesz...
Przerwałam mu - jasne, że się zgadzam.
Chłopak uśmiechnął się, a ja poszłam do swojego pokoju z bardzo pozytywną myślą.
Rano, gdy otworzyłam oczy przed sobą ujrzałam siedzącego na łóżku Harrego z śniadaniem.
- O jak miło...dziękuję - powiedziałam będąc zamulona jeszcze snem
- Postanowiłem zrobić ci śniadanie i obmyśliłem plan na cały dzień - oznajmił Hazza
- Widzę, że zapowiada się bardzo ciekawy dzień.
Zjedliśmy razem śniadanie i wymknęliśmy się po kryjomu z domu. Najpierw poszliśmy odwiedzić moją mamę z bukietem czerwonych róż, które uwielbiała. Niestety jej stan zdrowia nie uległ zmianie, ale pojawiła się iskierka nadziei, że wkrótce ją wybudzą ze śpiączki. Później poszliśmy do centrum handlowego, ponieważ Harry wpadł na pomysł kupienia mi sukienki na ich koncert, który odbędzie się pojutrze. Z początku podchodziłam sceptycznie do tego pomysłu, ponieważ nie mogłam wyobrazić sobie chłopaka w roli stylistyki od mody, ale jednak się pomyliłam. Hazza wybrał mi prześliczną beżową sukienkę do kolan, za którą oczywiście musiał zapłacić, ponieważ jak sam twierdził, że kobiece zachcianki trzeba spełniać. Zakupy nie obyły się bez przezabawnych sytuacji i głupawek śmiechu. Potem poszliśmy do kina na "Tytanica w 3D". Pod koniec filmu w moich oczach pojawiły się łzy, jak zwykle po tak pięknym filmie, ale widziałam, że Harry też ledwo co powstrzymał się od rozpłakania.
Po zakończonym filmie Hazza zabrał mnie do parku, gdzie karmiliśmy kaczki i nawet huśtaliśmy się na huśtawce jak małe dzieci. Miałam znakomity humor, niestety do czasu. Przechadzając się po parku natknęliśmy się na...
  • awatar Gość: Mhm...Harry i Emma <3 Fajny blog :**
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Uuuu..! <# ; *** Mega; ) ; *** Coś z Harrym i Emmą ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*ROZDZIAŁ VII*

... - Dostałam informacje, że twoja mama jest w szpitalu, a tobą nie ma się kto zaopiekować i, że w dodatku mieszkasz z obcymi osobami - wyjaśniała pani Koch
- Ale to nie, są obce osoby i moja babcia się zgodziła
- Tak ja wiem. Rozmawiałam z twoją babcią. Niestety będziesz musiała pojechać ze mną. Idź się spakować.
- Ale ja nie chcę
- Zostaniesz w schronisku dla nieletnich do czasu przyjazdu twojej babci.
Zrozumiałam, że chyba nie mam wyboru, że takie jest prawo. Poszłam do swojego pokoju i zabrałam kilka rzeczy. Wychodząc zostawiłam chłopakom kartkę: "Pomóżcie mi jestem w schronisku dla nieletnich".
Wsiadłam do jakiegoś samochodu i jechałam z jakąś godzinę. Schronisko wyglądało okropnie. Pani Koch przydzieliła mi jakiś równie okropny pokój. Stały w nim dwa łóżka i jakaś stara szafka. Ściany były brudne i odrapane. Pani Meryl zabrała mi telefon i powiedziała, że odda go babci jak przyjedzie. Usiadłam na starym łóżku, na którym leżała brudna i cuchnąca kołdra. Skuliłam nogi i zaczęłam rozmyślać. W pokoju było ciemno i śmierdziało stęchliznom. Nagle otworzyły się drzwi:
- Emmo to twoja nowa współlokatorka - powiedziała pani Koch
W drzwiach stanęła drobna osóbka z czarnymi włosami i tatuażem w kształcie gwiazdki na poliku.
- Poznaj Rebece - dopowiedziała kobieta, która wiecznie miała uśmiech na twarzy.
Rebeca położyła się na łóżku i po niedługim czasie chyba usnęła. Widziałam, że nie jest tu po raz pierwszy. Zrobiło się cicho. Dotarło do mnie, że jestem znów sama. Chciałam z kimś pogadać ale nie miałam z kim. Łzy ciekły mi po twarzy. Nie mogłam spać, ani nie chciałam spać. Jedyny odgłos jaki słyszałam to bicie zegara. Rano jakaś obca kobieta obudziła nas na śniadanie. W stołówce było dużo osób. Dużo odmiennych osobowości. Kątem oka dostrzegłam pusty stolik, do którego się dosiadłam. Na śniadanie była jakaś jajecznica, której nie tknęłam. Później był czas wolny, jak oni to nazywają. Poszłam się przebrać, a potem byłam w bibliotece, która była na piętrze. Zabrałam kilka książek, z których mogłam się uczyć do egzaminu. Poszłam do swojego pokoju, który wyglądał jak więzienie, bo w oknach miał kraty. Ze schroniska nie można było wyjść, jedynie tylko do szkoły. Usiadłam na łóżku i zaczytałam się w książkach dla zabicia czasu. O godzinie 130 był obiad, którego także nie zjadłam, no może z wyjątkiem jednej łyżki ziemniaków. Wróciłam do swojego pokoju i znowu czytałam książki w przerwach rozmyślając, co mogą robić Caroline i Mischell, które były na tygodniowych wakacjach we Francji. Na pewno świetnie się bawią, a ja muszę tu siedzieć zupełnie sama. Znów był wieczór, a ja przez cały dzień nie zamieniłam z nikim słowa, co zdarzyło mi się po raz pierwszy. Rebeca już spała. A ja znów rozmyślałam nas sensem mojego życia. Czułam się strasznie samotna. Zastanawiałam się czy ktoś w ogóle zauważył, że mnie nie ma. Czy komuś jestem potrzebna?...pytałam sama siebie nie znajdując odpowiedzi.
Kolejny dzień nie różnił się od poprzedniego. Czytałam cały czas książki i rozmyślałam, i tak ciągle. Jednak popołudniu wydarzyła się najlepsza rzecz jaka mogła. Usłyszałam pukanie. Do pokoju weszła pani Koch.
- Mam do ciebie niespodziankę - powiedziała jak zwykle z szerokim uśmiechem - Dzisiaj możesz wyjść, ponieważ dogadałam się z pewnymi osobami i możesz u nich zamieszkać.
Ucieszyłam się na tę wiadomość i natychmiast spakowałam swoje rzeczy. Wychodząc na drugim łóżku leżała Rebeca, która chyba płakała. Zrobiło mi się jej starsze żal. Wiedziałam, że chodzi o to że ja wychodzę, a ona nie. Przed schroniskiem stał ten sam samochód, który dobrze znałam. Od razu przypomniałam sobie, że jak ostatnio do niego wsiadałam to siedziało w nim piątka pięknych chłopaków w różowych kostiumach. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tych samych chłopaków, tylko bez kostiumów i kogoś jeszcze...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*ROZDZIAŁ VI*

... Nie wiedzieliśmy co robić. Ja i Niall schowaliśmy się za sofą, Louis i Liam pod stołem, a Harry pobiegł do kuchni po patelnie. Nagle usłyszeliśmy, że ktoś zbliża się w naszą stronę. Liam chciał już dzwonić po policję, ale nagle ujrzeliśmy przed sobą postać. Było ciemno i nie wiedzieliśmy kto to może być. Ktoś zapalił światło.
- A wy co tu robicie? - zapytała tajemnicza postać
Okazało się, że był to ochroniarz One Direction.

- Dlaczego się schowaliście? - zapytał zdziwiony
- To ty! - wykrzyknął Harry kładąc patelnie na stole
- Tak to ja, ale dlaczego się schowaliście? - dopytywał ochroniarz
- Wystraszyłeś nas
- Ja?...ja chciałem was przeprosić, bo grałem w piłkę i przypadkiem zbiłem okno - tłumaczył się

Nagle wybuchnęłam śmiechem, ponieważ w mojej pamięci utkwił mi przestraszony Hazza z patelnią.
Było już bardzo późno, więc poszłam spać.
Rano wstałam i zeszłam na dół. Na kanapie siedział Liam z Louisem i oglądali bajki w tv. W kuchni był Niall, który jak co rano robił śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się z domownikami
- Hej - powiedzieli chłopaki, a na ich twarzy widać było zmęczenie.
Niall zrobił górę kanapek z szynką i serem.
- A gdzie jest Harry i Zayn? - zaptałam z lekkim zdziwieniem.
- Chłopaki jeszcze śpią, ale to normalne, oni wiecznie śpią - zaśmiał się Liam
Usiadłam na kanapę i zajadałam się kanapkami.
- Mam pomysł - nagle wykrzyknął Niall - co jakbyśmy obudzili Zayna i Harrego
- Ta jasne już widzę jak ich budzisz - zaśmiał się Lou
- A co jakbyśmy wzięli miski i nalali do nich wodę- wytłumaczył Niall
- Ale śmigus dyngus już przecież był - wtrąciłam się
Nagle z kanapy wyskoczył Lou i pobiegł do kuchni wracając z dużą miską pełną wody.
- No dalej co jest przecież nie będą długo spali - wykrzyknął podekscytowany Lou
Osobiście spodobał mi się ten pomysł i pobiegłam do kuchni po miskę. Po chwili dołączył do mnie Liam i Niall.

Otwierając drzwi ujrzałam Hazze i Zayna leżących na jednym łóżku dość blisko siebie. Nagle Niall skoczył na łóżko i rozlał całą miską z wodą na śpiących chłopaków.
- Zawsze o tym marzyłem - wykrzyknął cały rozradowany Niall
W tej samej chwili z łóżka wyskoczył przerażony Zayn, który do końca nie wiedział co się stało.
- Co wy robicie! - krzyczał
Liam podbiegł do niego i prosto w twarz wylał na niego miskę z wodą. Ja razem z Louisem podbiegłam do Harrego oblaliśmy go ogromną ilością wody. Chłopak wyskoczył z łóżka, wyrwany ze snu, w samych bokserkach i również nie wiedział co się dzieje. W odwecie Hazza i Zayn wybiegli z pokoju wracając z wiadrami pełnymi bo brzegi wody. I tak powstała bitwa na wodę do, której doszła bitwa na poduszki. Nagle do pokoju wbiegł ochroniarz.
- Co wy tu robicie? - krzyczał - cały pokój zalaliście, a w salonie, są zacieki i kapie woda.
- My nic takiego nie zrobiliśmy - tłumaczył się Liam
Każdy rozejrzał się po pokoju i w sumie to nawet nie wiem, czy nadal można było nazwać to pokojem. Ściany i podłoga były całe w wodzie. Wokół leżało mnóstwo pierza z poduszki. My też dobrze nie wyglądaliśmy. Byliśmy cali mokrzy. Nagle Harry wybuchnął śmiechem, a po chwili każdy się śmiał.
Poszliśmy się przebrać w suche rzeczy, a za karę musieliśmy wytrzeć od wody cały pokój. Po południu przyjechała ekipa remontowa, która musiała wymalować ściany i wprawić nową szybę do okna, która została wybita poprzedniej nocy. Chłopaki pojechali do studia, żeby nagrać wywiad. Przy okazji podwieźli mnie do szpitala.
Mama była jeszcze w śpiączce, co mnie trochę zadziwiło. Lekarz wytłumaczył mi, że pozostanie w niej przez jakieś kilka dni, ponieważ ciśnienie ma słabe. Bolała mnie trochę głowa, więc postanowiłam wrócić do domu i wykorzystać wolne jakie miałam, żeby przygotować się do egzaminów, czyli całe dwa tygodnie. Była już godzina 200, a chłopaków jeszcze nie było. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, postanowiłam je otworzyć. W drzwiach ujrzałam smukłą, kobiecą sylwetkę, około 30-stki z brązowymi włosami.
- Dobry wieczór - powiedziała nieznajoma kobieta przyjaznym głosem - jestem Maryl Koch
- Przepraszam bardzo, ale nie wiem o co chodzi? - zapytałam ze zdziwieniem na twarzy
- Jesteś Emma Switch?, prawda
- Tak, ale skąd pani wie jak się nazywam? - dopytywałam z coraz większym zdziwieniem
- Jestem ze schroniska dla nieletnich
- Dla nieletnich...o co tu chodzi?...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

myworldmyreality
 
marzyyycielka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*ROZDZIAŁ V*

...chłopaków z One Direction.
- Dzień dobry - powiedziałam z uśmiechem na twarzy
- Jak się spało? - zapytał Harry
- Bardzo dobrze
- Niall poszedł po bułki i zaraz będzie śniadanie - powiedział Liam

Usiadłam przy stole z dziwnym uczuciem, że ktoś cały czas na mnie się patrzy.
- A tak właściwie to, czy ktoś mi wytłumaczy jak się tu znalazłam? - zapytałam z poirytowaniem
- Po prostu, usłyszeliśmy, że nie ma kto się tobą zaopiekować i postanowiliśmy ci pomóc - odpowiedział z uśmiechem na twarzy Zayn
- Bardzo dziękuję za pomoc, ale nie wiem czy mogę tu zostać?
- Oczywiście, że możesz - opowiedział Harry
- Nawet rozmawialiśmy z twoją babcią, która zgodziła się żebyś została u nas - dopowiedział Liam
- A swoją drogą to skąd wiedzieliście, że moja mama miała wypadek? - dopytywałam
Zapadła przejmująca cisza.
- yyy...twoja mama miała mieć właśnie wtedy z nami wywiad, ale spóźniała się i nas menager zadzwonił do niej, ale telefon odebrał policjant, który wyjaśnił nam co się stało - wyjaśnił Louis
- Więc postanowiliśmy odwiedzić twoją mamę, a w szpitalu spotkaliśmy ciebie - dopowiedział Hazza

W tej samej chwili wrócił ze sklepu z siatką pełną bułek Niall.
- O...wstała nasza królewna - powiedział z promienistym uśmiechem Niall
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się

Po zjedzonym wspólnie śniadaniu chłopacy musieli jechać na próbę przed jutrzejszym koncertem.
- A ty, co będziesz robiła? - zapytał się Liam
- yyy...jeszcze nie wiem, ale na pewno coś wymyślę
- My wrócimy dopiero późnym wieczorem - dopowiedział Louis
- Może zawieziemy cię do szpitala? - zapytał Harry
- Myślę, że to dobry pomysł - odpowiedziałam

W szpitalu lekarz oznajmił mi, że jutro lub pojutrze spróbują wybudzić moją mamę ze śpiączki. Ucieszyłam się na tę wiadomość. Oddał mi również torebkę mamy, oraz wyjaśnił mi, że nasz samochód poszedł do kasacji. Po wyjściu ze szpitala postanowiłam spotkać się z dziewczynami dla, których ostatnio nie miałam czasu. Spotkałyśmy się w naszej ulubionej kawiarni.
- Hej, co się wczoraj z tobą stało, uciekłaś ze łzami w oczach nic nam nie mówiąc - zapytała Mischell
- yyy...wczoraj moja mama miała wypadek samochodowy, a teraz leży w śpiączce
- Jak to? to straszne - wykrzyknęły przerażone przyjaciółki
- Ale najgorsze jest już za nią, a jutro spróbują wybudzić ją z śpiączki - próbowałam uspokoić je
- Ale poczekaj skoro twoja mama jest w szpitalu, tata w Egipcie, a babcia z Kate w Irlandii, to ty zostałaś sama jak palec w pustym mieszkaniu? - zapytała Caroline
- Nie, nie jestem sama i nie jestem u siebie w domu
- Ale jak to?...to gdzie ty jesteś? - dopytywała z wielkim zdziwieniem Mischell
- yyy...ja wiem, że to trudne do zrozumienia, ale mieszkam z...yyy
- Z kim? - wykrzyknęły dziewczyny
- z...One Direction - powiedziałam przez zęby
- Z kim!!!
- Z One Direction...ja wiem, że to jest trudne do zrozumienia, tak naprawdę ja sama tego nie rozumiem- próbowałam wyjaśnić
Zapadła cisza, a dziewczyny patrzyły się na mnie jak na kogoś, kto nie mówi tego serio.
- Ale jak to? - dopytywała Caroline
- Wtedy w szpitalu ja zostałam sama, a oni zaproponowali mi pomoc. Tak naprawdę to sama nie wiem jak to się stało.
- wow...nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłaś nas, bo to takie nie realne - oznajmiła Mischell
Pożegnałam się z dziewczynami, które lekko mówiąc były zszokowane i obiecałam im, że w najbliższym czasie się spotkamy. Była już godzina 17 i postanowiłam iść jeszcze do domu, aby zabrać trochę swoich rzeczy. Pomyślałam, że pomysł żeby zamieszkać z chłopakami nie jest taki głupi, bo przecież nie codziennie zdarza się taka okazja, by choć przez chwilę zamieszkać z kimś sławnym tak jak oni. Gdy spakowałam swoje rzeczy olśniło mnie, że przecież nie znam ich adresu. Nagle w spisie kontaktów znalazłam jakiś numer, który był zapisany jako "Harry ". Postanowiłam zadzwonić pod ten numer.
- Hallo - usłyszałam głos Harrego w telefonie
- Hej tu Emma i mam trochę nietypowe pytanie. Mógłbyś powiedzieć mi pod jakim właściwie adresem mieszkacie? - zapytałam
- yyy...a ty gdzie jesteś?
- Ja...jestem przed swoim blokiem
- My właśnie jedziemy do domu to podjedziemy po ciebie...poczekaj chwilkę
- Ok
Po jakiś 10 minutach przed blok podjechał czarny bus. Otwierając drzwi zastałam trochę niezręczną sytuację. Chłopacy mieli na sobie różowe, a do tego świecące kostiumy. Wyjaśnili mi, że dzisiaj nagrywali reklamę do jakiś lizaków. Przez całą drogę nie mogłam przestać się śmiać. Po przyjeździe do domu chłopacy od razu pobiegli się przebrać, a ja w tym czasie zamówiłam pizze. Liam na karteczce napisał mi adres ich domu...tak na przyszłość. W telewizji leciał "Madagaskar II", który chłopacy musieli koniecznie obejrzeć, zajadając się przy tym pizzom. Wieczorem Zayn wpadł na pomysł, żebyśmy pograli na PlayStation i był to naprawdę świetny pomysł. Oczywiście nie obyło się bez napadów śmiechu, ale jak to z One Direction. Dużo też gadaliśmy i chyba się z nimi naprawdę zaprzyjaźniłam. Około północy przestraszyliśmy się śmiertelnie. Nagle usłyszeliśmy huk wypadającego szkła z okna. Pomyślałam, że to złodziej. Ale To co się okazało było dla nas czymś niewyobrażalnym...
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Hahahaha. Różowe stroje ; D Hahaha dobre ; ** Czekam na Następny ; D ; **
  • awatar One Direction <33: zapraszam do mnie również opowiadanie o 1D ;D
  • awatar fuuriaa: Fajne opowiadanie , napewno będę czytać następne części . : D. + zapraszam do mnie też piszę opowiadanie . : 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*ROZDZIAŁ IV*

...- Dzień dobry czy to pani jest córką Taylor Switch ?
- Tak - odpowiedziałam nie wiedząc o co chodzi
- Mamy przykrą wiadomość, pani matka miała wypadek samochodowy i trafiła do szpitala
Byłam w szoku i zaczęłam biec krzycząc po drodze do dziewczyn, że do nich wkrótce zadzwonię. Po twarzy spływały mi łzy. Szpital był nie daleko. Zapytałam się, gdzie jest moja mama. Lekarz kazał mi się uspokoić i wytłumaczył mi, że mama dachowała i wpadła samochodem do rowu, a teraz jest w śpiączce. Nie było wiadomo kiedy się z niej wybudzi, dlatego lekarz zapytał się czy ma się mną zaopiekować. Niestety po rozwodzie rodziców w Londynie miałam tylko mamę, Kate i babcię. Tata był na wakacjach w Egipcie, a ja uświadomiłam sobie, że nie mam nikogo. Lekarz zaprowadził mnie do mamy. Przed jej pokojem siedziała piątka chłopaków, którzy na mój widok podskoczyli. Mama spała...chyba...w oczach miałam łzy. Zadzwoniła do mnie przerażona babcia, która oznajmiła, że przyjedzie dopiero za tydzień, ponieważ wszystkie samoloty odwołano. Patrzyłam przez szybę na mamę, a czas jakby się zatrzymał. Nagle ktoś złapał mnie za ramię.
- Jak chcesz możesz zamieszkać z nami na jakiś czas- zapytał się chłopak, którego już kiedyś widziałam
- Nie wiem czy mogę?, przecież nie znam was
- Oczywiście, że możesz. Ty nie znasz nas, ale my znamy ciebie i twoją mamę - powiedział chłopak z lokach

Tak na prawdę do nie wiedział co robię. Byłam w szoku...chyba. Zawieźli mnie do domu. Zabrałam kilka swoich rzeczy i wiem, że jechaliśmy ok. 15 min. Nie wiem nawet kiedy usnęłam w samochodzie na czyiś kolanach ze łzami w oczach.
Rano obudziłam się w obcym pokoju z zielonymi ścianami. Dotarło dopiero do mnie, co się wczoraj wydarzyło. Skojarzyłam sobie kim byli ci chłopacy i , gdzie jestem, a raczej u kogo. Szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół. Uszczypłam się w rękę, ponieważ cały czas nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. W kuchni siedziała czwórka chłopaków z minami lekko zszokowanymi. A ja stanęłam jak wryta i zobaczyłam przed sobą...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*ROZDZIAŁ III*

...Okazało się, że ta tajemnicza piątka to był mój ukochany zespół...One Direction:
- Moi mili goście poznajcie moją córkę Emme - powiedziała mama.
- Hej Emma! - powiedziała cała piątka chórem.
- yyy...Cześć...- wyksztusiłam z siebie.
- Słyszałem, że jesteś naszą fanką? - powiedział Liam
A ja tylko się na nich patrzyłam i nie mogłam cały czas uwierzyć w to co widzę. Myślałam, że to sen.
Wybiegłam z biura mamy i pobiegłam do domu, tak naprawdę nie wiedząc dlaczego.
W domu cały czas rozmyślałam nad sytuacją jaka mnie spotkała. Była już 200 i wróciła moja mama:
- Kochanie co się stało?...Dlaczego wybiegłaś?
A ja tak na prawdę nie wiedziałam co jej odpowiedzieć.
- Przepraszam, że powiedziałam chłopakom, że jesteś ich fanką...
Następnego dnia mama miała spotkanie, a ja poszłam z dziewczynami do parku:
- Nie uwierzycie co mi się wczoraj przytrafiło
- Co się stało - zapytała Caroline
- Moja mama wczoraj robiła wywiad z naszym ukochanym zespołem...One Direction!
- Co!!!.....opowiadaj- krzyknęły dziewczyny chórem
- Nie wiedziałam czy to sen, czy naprawdę, dlatego zrobiłam coś okropnego...wybiegłam bez pożegnania z gabinetu....
- Co!...jak mogłaś taka okazja nie zdarza się dwa razy w życiu, a tym bardziej, że to jest nasz zespół....- powiedziała Mischell
Dziewczyny chciały jeszcze coś powiedzieć, ale przerwał im mój telefon. Odbierając go w słuchawce usłyszałam obcy głos. Ale wiadomość jaką usłyszałam była najgorszą jaką może człowiek usłyszeć....
  • awatar Gość: Super piszesz tylko bardzo krótko przez co trzymiesz mnie w niepewności Jaka była ta wiadomość czekam na NN Zapraszam do sb: http://you-got-that-one-thing.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*ROZDZIAŁ II*

Był to dość ciepły początek maj. Przez okno do mojego pokoju płynęły strumienie promieni słonecznych, a jeszcze przed chwilą padał deszcz. Jak co rano obudził minie mój budzik...6:30...trzeba wstać, niestety jestem leniem, więc na prawdę trudno było mi wygrzebać się spod ciepłej kołdry. Wstałam i ubrałam się. Wchodząc do kuchni zauważyłam mamię, która rozmawiała z kimś przez telefon, niestety nic nie rozumiałam, bo mówiła po francusku. Powiedziała tylko żebym zaprowadziła Kate do przedszkola i dała mi śniadanie. W szkole jak to w szkole....nudno było. Jedynie na godzinie wychowawczej pani dała nam ankietę, w której najtrudniejsze było pytanie: "Co chcesz robić w przyszłości?". Nie miałam pojęcia co napisać i jedyne co przychodziło mi do głowy to było dziennikarstwo, czyli być kimś jak mama. Po szkole poszłam z moimi przyjaciółkami do naszej ulubionej kawiarni, w której sprzedawano shake One Direction. Po dwóch godzinach musiałam się zbierać, ponieważ miałam trochę nauki, a za dwa tygodnie był egzamin gimnazjalny. W domu oczywiście mama pracowała i Kate siedział przed telewizorem i oglądała bajki. Następny dzień prawie niczym się nie różnił od poprzedniego. Po szkole jednak, gdy byłam w parku zadzwoniła do mnie mama, że mam szybko wrócić do domu, bo ma ważną wiadomość. Oznajmiła mi w domu, że dostała awans na naczelną działu show-biznesowego w gazecie. Bardzo się ucieszyłam i zjadłyśmy razem kolacje. Następnego dnia babcia zabrała moją siostrę na dwutygodniową wycieczkę do Irlandii, żebym mogła się przygotować do egzaminu. Byłam szczęśliwa, bo była sobota i nie było Kate. Mama oczywiście była w redakcji, a ja miałam czas by iść na zakupy z Caroline i Mischell. Po bardzo udanych zakupach chciałam iść z dziewczynami do spacer, niestety mama zadzwoniła do mnie, żebym przyniosła teczkę do biura, bo zostawiła ją w domu. Po ok. godzinie byłam już w biurze mamy. Jej sekretarka oznajmiła mi, że mama ma spotkanie, ale mogę wejść do jej gabinetu. Mamy gabinet dzielił się na dwa pokoje oddzielone przeszkloną ścianą. W drugim pokoju zauważyłam piątkę jakiś chłopaków, niestety nie widziałam ich twarzy, bo byli odwróceni tyłem. Nagle mama wepchnęła mnie w ich stronę. Byłam zszokowana, gdy zobaczyłam kim są.....
 

 
*ROZDZIAŁ I*

Był to deszczowy dzień, zresztą jak zwykle w Londynie. Mieszkałam razem z mamą i młodszą siostrą przy ulicy Kensington High Street. Moja mama była dziennikarką w piśmie dla kobiet. Moja młodsza siostra miała 4 latka i nazywała się Kate, chodziła do przedszkola. Ja jestem Emma Switch i mam 16 lat. Mój ojciec zostawił nas 12 lat temu, gdy tylko dowiedział się że moja mama Taylor jest w ciąży. Słyszałam tylko o nim, że ma hurtownie z kwiatami w Holandii. Jedyny kontakt jaki z nim utrzymuję to, że co miesiąc wpłaca alimenty na mamy konto i tylko czasem wyśle mi życzenia na moje urodziny. Moja mama Taylor bardzo chce dostać awans w dziale modowym. Ja jestem zwykłą nastolatką mającą swoje problemy, ale jednak szczęśliwą, bo mam dwie przyjaciółki, Caroline i Mischell. W szkole może nie jestem jakoś sławna i wg, ale jestem lubiana...tak mi się wydaję. Mam troszkę trudne życie, bo mama cały czas jest w pracy. a jak przychodzi do domu to jest zmęczona i nie ma dla nas czasu. Ja muszę zajmować się całymi dniami moją siostrą. Czasem mam dosyć, ale wiem że mojej mamie też nie jest łatwo....jednak kocham to miejsce, po prostu kocham Londyn i moje życie...
  • awatar hope. ♥: nawet fajne, dodaję do obserwowanych i czekam na więcej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej jestem Ania mam 15 lat i chodzę do drugiej klasy gimnazjum.Będę tu dodawać moje opowiadania o One Direction i mam nadzieję że się wam spodobają...oprócz opowiadań będę zamieszczała tu inne różne wpisy...
...Pozdrawiam...**
  • awatar Tengo Ganas de ti♥: Już czytam czytam ; ) ; **
  • awatar Angiesss: powodzenia w pisaniu! Darmowe próbki kosmetyków, co miesiąc + konkursy dla użytkowniczek shinybox.pl/?ref=35ea19a ZAPRASZAM! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›